Szkółka niedzielna. Lekcja obowiązkowa!

listopad 29, 2009 - autor: luisafoodie

Temat lekcji: pałaszowanie ciasteczek. To taki suplement do Weekendowej Cukierni ;) ! Smacznego!

Zupa rybna. Najprostsza!

listopad 28, 2009 - autor: luisafoodie

Po kilku wpisach ‘teoretycznych’ przyszedł czas na przepis. Dziś zupa rybna, którą nauczyła mnie robić moja Mama. Jest ekstremalnie łatwa w przygotowaniu i nie wyobrażam sobie, jak dałoby się ją zespsuć. Jedyną kuchenną umiejętnością, a raczej darem bożym potrzebnym do jej wykonania jest odrobina cierpliwości przy obieraniu makreli z ości.

Składniki są trzy (plus 4 przyprawowe). Smak jest głęboki, pełny, zupa – rozgrzewająca i sycąca. Zachwalać już chyba więcej nie muszę, więc przejdźmy do konkretów.

Składniki:

Makrela wędzona – sztuka jedna

Marchew – jedna spora sztuka

Cebula – jedna spora sztuka/2,3 mniejsze

Do dosmaczenia: sól, pieprz, listek laurowy/ ziele angielskie (chociaż w wersji ekstremalnej, jeśli nie ma tych składników, to zupa i tak będzie bombowa!)

Do rozpoczęcia: łyżka oleju/ oliwy/ masła

Do wykończenia: kawałki cytryny i posiekana pietruszka

Wykonanie:

Cebulę kroimy w kostkę, małą, ale nie na miazgę! Marchew na plasterki, lub półplasterki, jeśli jest sporsza. Wrzucamy to na oliwę i podmażamy. Następnie zalewamy niewielką ilością wody, wrzucamy listek oraz ziele i pozwalamy się temu paprolić do momentu, w którym marchewka jest miękka.

Kiedy to nastąpi, dodajemy więcej wody i obraną z ości, począstkowaną siłą rzeczy makrelę. Delikatnie, na małym ogniu pozwlalamy się smakom łączyć przez jakieś 5 minut (jak będzie dłużej – absolutnie nic się nie stanie). Marchewka oddaje słodycz, cebula miękkość, makrela słoność, rybność i wędzoność.

Podając dodajemy posiekaną pietruszką i cytrynę – ja kroję na cząstki i kładę obok miski, aby każdy mógł sobie samodzielnie wcisnąć.

Et voila!

Następca Julie. Naśladowca Hestona.

listopad 27, 2009 - autor: luisafoodie

Nie ma już chyba osoby, która nie słyszałaby o Julii Child, a już na pewno o filmie “Julie i Julia”. Jeśli jednak tak się wydarzyło, to prędko wyjaśniam. “Julie i Julia” to ekranizacja książki o tym samym tytule, napisanej po zrealizowaniu blogowo-kulinarnego eksperymentu.

Autorka postanowiła w ciągu roku wykonać wszytskie przepisy z klasycznej książki Julii Child: “Mastering the Art of French Cooking”. Swoje zmagania opisywała na blogu, który w krótkim czasie stał się popularny na tyle, by powstała na jego podstawie książka, a następnie film.

Holenderski student o imieniu Auldo prowadzący bloga The Big Fat Undertaking [czyli: wielkie tłuste przedsięwzięcie] nie powołuje się na inspirację eksperymentem Julie, ale założenie jest identyczne. Chce wykonać wszytskie przepisy z opasłej księgi Hestona Blumentalha: “The Big Fat Duck Cookbook”. Blumenthal jest szefem kuchni, restauratorem, ale przede wszystkim gwiazdą telewizji kulinarnych znanym przede wszytskim z naukowego podejścia do gotowania oraz zamiłowania do gastronomii molekularnej.

Jak jak łatwo można się domyślić, do zrealizowania przepisów nie wystarcza patelnia i garnek…Auldo gotuje jednak w swojej własnej, domowej kuchni. Część przepisów odkłada na poźniej, bo nie ma w posiadaniu wszytskich specjalistycznych urządzeń, a liczy na pomoc internautów w ich zdobyciu. O samym gotowaniu mówi: Horror!

Zaczęcam do śledzenia jego zmagań. Opisy poszczególnych etapów pracy są bardzo szegółowe, opatrzone wieloma zdjęciami, a sam cel eksperymentu wydaje się być nie do przeprowadzenia w całości przez amatora. Ja trzymam mocno kciuki!