„Gastrobanda” czyli rzecz o szefach, królewnach, kelnerach, baletach i dobrym jedzeniu

Czy słyszeliście już o “Gastrobandzie” – pierwszej polskiej książce rozprawiającej się ze wszystkimi tajemnicami rodzimej gastronomii? Jeśli choć trochę śledzicie kulinarne media na pewno wiecie już, że jest mocno, bezkompromisowo i dosadnie, a czasami nawet zbyt dosadnie. Czy tak rzeczywiście jest?

gastrobanda-okladka

Co?

“Gastrobanda” to wydana przez wydawnictwo Smak Słowa i Agorę książka napisana przez Jakuba Milszewskiego oraz Kamila Sadkowskiego. Opatrzona referencjami Makłowicza i porównaniami do “Kill Grill” Bourdaina jest skazana na sukces. I bardzo dobrze.

Kto?

Panowie nie wzięli się znikąd – siedzą w branży do dawna i uważnie się jej przyglądają. Co więcej – mają niezłe gadane, co momentami może nużyć, ale te przegadane momenty giną w gąszczu soczystych jak stek informacji. Czytając miałam wrażenie, że siedzę sobie z nimi na piwie, a oni, jeden przez drugiego, opowiadają o swoim wycinku rzeczywistości – szczerze i bez lukru.

“Gastrobanda” to książka o branży gastronomicznej. Opowiada o kelnerach, mafii, zmywakowych królewnach, barmanach, szefach kuchni, klientach wszelkiego sortu i autoramentu oraz ich wzajemnych relacjach, zależnościach i układach. Pada kilka nazwisk i parę zdecydowanych opinii, ale mam wrażenie, że autorzy oparli się pokusie rozdmuchiwania taniej sensacji.

Jak?

Całość napisana jest bardzo sprawnie i na uwagę zasługuje właśnie język – bezpośredni, cięty i siarczysty. Jak zgrabnie piszą autorzy już we wstępie – książka nie nadaje się dla językowych wegan, bo rzuca się w niej mięsem. Po kilku stronach już tego nie zauważałam – tak mówi się w kuchni, ale też w wielu innych branżach, gdzie dużo się dzieje, a napięcie momentami sięga zenitu. Ja pracuję w “tak zwanej kulturze” i serio – przeklinać nauczyłam się w pracy.

Dla kogo?

Komu będzie się tę książkę dobrze czytać? Każdemu, kto kiedykolwiek jakkolwiek zetknął się z branżą gastronomiczną, każdemu, kto od kolegów słyszy, że musi otworzyć knajpę, bo robi świetne kolacje raz w miesiącu i wreszcie każdemu, kto płacąc w restauracji rachunek wkurza się, bo w sumie nie wie za co, widząc, że mają go za idiotę. Ja należę do wszystkich trzech kategorii (no, może do tej z komplementami bardziej pośrednio). Przez rok i klika miesięcy byłam nawet “napędem do tacy” i pracowałam za barem w angielskim Brighton. Kilka lat wcześniej, przez kilka tygodni pracowałam też za barem w Nowym Jorku, w jugosłowiańskiej knajpie na Ridgewood. Pracowałam w rodzinnej kawiarni, klubach nocnych i restauracji należącej do korporacji. Liznęłam więc spinki między salą a kuchnią, na własnej skórze przekonałam się co znaczy tabaka i wiem, do czego służy kij bejsbolowy pod ladą, jak cholernie upierdliwi mogą być klienci, a także jak totalnie beznadziejni mogą być właściciele. Może dlatego tak dobrze czytało mi się tę książkę?

Na pewno w odbiorze pomaga  opracowanie graficzne, dobry papier i świetna redakcja – nie natkniecie się na żadne przeoczenia, a to się bardzo ceni. Miłe dla oka zdjęcia doskonale dopełniają całości.

Werdykt?

Dla mnie bomba, a Wy idźcie i czytajcie, a potem piszcie mi tu, co sądzicie.

PS. W książce znajdziecie kilka cudnych tajemnic z planu “Podróży kulinarnych Roberta Makłowicza” – warto zajrzeć do książki, choćby po to. Makłowicz jeździ już tyle lat, że na pewno można by napisać niejedno z offu. Dajcie koniecznie znać, gdy ktoś popełni taką książkę!

PS2. Jeśli jeszcze nie czytaliście „Kill Grill” – zróbcie to, to jednak trochę inna historia.

PS3. Chciałam na tę książkę rozpisać jakiś sprytny konkurs, dzięki któremu miałam zdobyć rzesze nowych czytelników, jednak dwie dziewczyny na moim koncie na Instagramie zaklepały sobie książkę do przeczytania, więc konkursu nie będzie. Będzie mi za to bardzo miło (a Wam wygodnie) jeśli polubicie profil Dos Limones na FB – będziecie na bieżąco, a dzięki Waszej aktywności może dowie się o blogu ktoś jeszcze?

 

Reklamy

2 myśli na temat “„Gastrobanda” czyli rzecz o szefach, królewnach, kelnerach, baletach i dobrym jedzeniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s