O moim blogowaniu. Na rok po reaktywacji i na Międzynarodowy Dzień Bloga

Taki ze mnie bloger, że przegapiłam wczorajszy Międzynarodowy Dzień Bloga! Dziś rano wpadł mi w oczy link do rozmowy, która odbyła się wczoraj w telewizji śniadaniowej. Wzięli w niej udział twórcy blogów Ekskluzywny Menel, Tasteaway i Jadłonomia. Dwa ostatnie bardzo lubię, czytam, a nawet cenię, więc rozmowę obejrzałam i mam po niej jedną, najważniejszą refleksję – pisać, pisać, pisać!

To nie mój pierwszy raz

Dos limones por favor! to mój trzeci blog i wiecie co? Dziwnie się wraca do blogowania. Pierwszego bloga założyłam w 2008 roku. Wtedy pisało się blogi z kategorii „mój kochany pamiętniczku” pewnie głównie dlatego, że Facebook dopiero raczkował i jeszcze nam do tego nie służył. Miałam dwadzieścia kilka lat, byłam zaangażowana w 1001 projektów, z których każdy był z zupełnie innej parafii, ale potencjalnie mógł naznaczyć ścieżkę mojej kariery na zawsze, miałam więc potrzebę wyrzucania z siebie ogromu przeżyć. To był bardzo fajny blog trochę o filmach, trochę o muzyce, trochę o znajomkach a trochę o złotych myślach, ale chyba nikt go nie czytał. Wtedy jakoś mi to nie przeszkadzało, w sumie nawet mnie chyba nie obchodziło.

Drugi blog powstał już z pasji. Był to blog kulinarny, który wciąż wisi w sieci, ale raczej jako pamiątka i dowód na to, że pisałam bloga zanim wszyscy zaczęli to robić. Blog nazywał się Lu is a foodie. , bo wtedy jeszcze nie wszyscy byli foodie. Nie było instagrama ani Kukbuka, a blogi nie miały swoich fanpejdży na fejsbuku, a o nowych wpisach informowało się na Blipie. Kto pamięta te czasy, ręka w górę!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Notatki do megadługich wpisów z podróży na polu u Pana Andersona w Chile

Stara gwardia

Blogi kulinarne gromadziły się wtedy wokół Durszlaka, takiej strony, na której wyświetlały się linki do nowych wpisów. Durszlak nie był wtedy jeszcze start-upem, bo prawie nikt poza totalnymi geekami nie wiedział co to start-up. Tam właśnie poznałam takie blogi jak Whiteplate Elizy Mórawskiej, Strawberries from Poland Ani Włodarczyk, czy Truffle in a rum chocolate Patrycji Doleckiej. Ewelina Majdak z Around the Kitchen Table podnosiła poprzeczkę stylizacji kulinarnych, a Beata z Bea w kuchni edukowała nas rzetelnie z odległej Szwajcarii. Wśród starej gwardii blogował także Arek Bober z Eat After Reading, chyba jedyny wtedy (albo jedyny mi znany) profesjonalny chef wśród blogerów. Wśród tej pierwszej ligi plątali się blogerzy hobbyści tacy jak ja, albo Marta aka. Cozerka współtworząca Wasabi.

Oczywiście twórców i blogów było dużo, dużo więcej, ale dziś pisząc ten tekst bez szperania w odmętach googla mogę ich wszystkich wymienić jednym tchem. Nazywam ich starą gwardią. Losy ich blogów potoczyły się różnie – jedni postawili kropkę, inni wydali książki i piszą następne, ich autorzy pozostali  branży kulinarnej, inni od czasu do czasu wciąż z nią romansują.

A ja?

Wtedy nie traktowałam swojego blogowania poważnie, a to był błąd. Lu is a foodie miało kilkaset odsłon dziennie nawet, gdy nic nie pisałam i miałam swoją niszę, która dziś jest już szczelnie zajęta przez bardziej wytrwałych lub sprytniejszych ode mnie. Tak, wiem, że kilkaset odsłon, to nie jest szczyt popularności, ale to i tak o niebo lepiej niż dziś:). Wtedy, kiedy mówiłam, że piszę bloga, to brzmiało dumnie. Dziś rozmówcy kryją uśmieszek politowania.

Choć nie wszyscy – bardzo dziękuję każdej z osób, które mówiły i mówią, że lubią tu zaglądać. Wegetarianie czytający teksty o mięsie i energiczne singielki ze stolicy czytające o podróżach z dziećmi, to naprawdę wiele dla mnie znaczy i właśnie dlatego, że mi to powiedziałyście, wciąż piszę, mimo iż czasem nikt tu nie zagląda. Dziękuję Wam!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Nie ma, że zimno, nie ma, że boli :) Determinacja do blogowania to podobno klucz do sukcesu ;) Tu szlifuję post u tegoż Pana Andersona, ale w szopie, do której przenieśliśmy się, bo strasznie się rozpadało.

 

Co dalej?

Dziś moje życie zawodowe chwilowo zawiesiłam na kołku, z powodów trochę bardziej złożonych niż macierzyństwo. Wróciłam więc do blogowania, bo twórczy (jak się okazało) mózg nie znosi próżni. Rok temu reaktywowałam mojego trzeciego bloga, czyli właśnie Dos limones, które powstało jako dziennik podróży poślubnej i zapewne z racji egzotyki był totalnie poczytny w trakcie podróży, a musicie wiedzieć, że w 2010 nie każde młode małżeństwo wyjeżdżające w podróż poślubną zakładało bloga :). Przez prawie rok pisania nie zrobiłam oszałamiającej kariery i nie rozkręciłam bloga tak, jak to sobie wyobrażałam. Życie pisze własne scenariusze i czasami nie wszystko dzieje się tak, jak planujemy. Po prostu.

Nie mam jednak najmniejszego zamiaru się poddawać. Piszę i będę pisać, bo sprawia mi to niekłamaną ogromną satysfakcję. Oczywiście, że marzę o tym, żeby bloga odwiedzało więcej osób, żeby rozhulać Dos limones jak perpetum mobile, ale tego bez rzetelnej pracy nie da się osiągnąć. Przede mną i moją rodziną otwierają się nowe/stare ścieżki i mam zamiar Was, moi drodzy Czytelnicy (ach jak miło to napisać!) zabrać tam ze sobą. Kto wie, może znów Dos limones zabłyśnie egzotyką?

Dlatego będę pisać, fotografować, wysyłać teksty do wszystkich redakcji, które tylko przyjdą mi do głowy. Jestem i będę otwarta na fajne propozycje współpracy i nie przeoczę swoich szans. Bo jedno życie zawieszone na kołku, to szansa rozwoju w innym wcieleniu i mimo iż chyba na zawsze pozostanę dziewczyną 1001 projektów, to projekt bloger/food writer coraz bardziej mi się podoba, mimo iż mam naprawdę sporo do nadrobienia. Bear with me, will you?*

IMG_7480
Dzięki, że jesteście! Buziak!
*Wybaczcie ten angielski wtręt. Tak już mam, że czasem puenty tak mi się w głowie układają. No i musicie wiedzieć, że jestem doskonałym tłumaczem języka angielskiego w tematyce kulinariów, tyle tylko, że jeszcze nie odkrytym, ale wszystko przed nami:)
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s