the life-changing magic of not giving f*ck

 

Na pewno widzieliście już tę książkę. Sarah Knight napisała bestseller o tym, jak nauczyć się olewać i dzięki temu wieść szczęśliwsze życie. Bezpośrednio i nie kryjąc się z tym zupełnie nawiązała do innego bestsellera z poprzednich lat, do Magii sprzątania Marie Kondo (tytuł oryginału: the life-changing magic of tidyning up), która uczy jak posprzątać w domu, w dużej mierze wywalając z niego wszystko, co nas nie cieszy, albo nam nie służy. I na tym właściwie można by zakończyć, bo metoda Knight (redaktorki zmęczonej wieloletnią pracą w korpo-wydawnictwie) opiera się dokładnie na tej samej zasadzie.

Ja przeczytałam Magię olewania na początku marca i byłam strasznie nakręcona, że od tej recenzji zacznę właśnie nowy rozdział bloga Lu is a foodie. Jednak po lekturze uznałam, że „metoda” nie jest wcale tak zmieniająca życie jak można by tego oczekiwać po statusie bestsellera i strasznie głupio było mi wracać do blogowania zaczynając od niepochlebnej recenzji. Dlatego odkładałam jej napisanie na poźniej, stresując się potem, że minął już termin premiery i właściwie to jest już po ptakach. W rezultacie, odkładałam re-launch Lu is a foodie, z powodów, które można uznać za co najmniej nieracjonalne.

A było tak – bardzo spodobał mi się oryginalny tytuł – bardzo dosadny, trochę brutalny, jak wiosenne porządki, podczas których decydujemy się jednak na oddanie kolekcji starych książek, czy ubrań, które przez lata prześlizgiwały się przez selekcję “bo przecież jeszcze kiedyś się z nie zmieszczę, na pewno”. Dziś wydaje mi się zresztą, że to właśnie ten tytuł sprzedaje książkę Sary Knight tak skutecznie!

Tytuł niesie ze sobą obietnicę poznania metody, dzięki której w magiczny sposób pozbędziemy się niepotrzebnych stresów. Liczyłam na to, że po lekturze książki będę umiała ze spokojem oddzielić to, czym warto się przejmować od rzeczy niewartych mojego stresu i nerwów. Miałam nadzieję, że dowiem się jak olewać to, co można olać i dowiem się, co olewać można, a czego nie warto.

Liczyłam na remedium na głęboko zakorzenione i funkcjonujące w pełni automatycznie poczucie odpowiedzialności za tak wiele spraw, że absolutnie niemożliwe jest spełnienie go w stu procentach i zaznanie prawdziwego spokoju.

Nie oszukujmy się, odtrutką na przejmowanie się wszystkim i wszystkimi jest właśnie olanie i nie ma tym większej filozofii. Pytanie tylko, czy wreszcie sobie pozwolimy na takie właśnie olanie?

Bo to działa trochę tak, że najpierw po prostu się wszystkim przejmujemy, potem zaczyna nas to męczyć i odbierać radość, potem, jeśli będziemy mieć szczęście, uświadomimy sobie, że źródłem nieustającego stresu jest właśnie to wszytskim-się-przejmowanie, jeśli mamy potrzebę szukać rozwiązań, dowiemy się szybko, że jedyny ratunek właśnie w olaniu wszystkiego (zarówno rzeczy, ludzi, zachowań, opinii, tu wstaw to co powoduje Twój osobisty stres) co nam niepotrzebnie dodaje stresu, negatywnych emocji, co podcina naszą samoocenę, co nie wpływa konstruktywnie, pozytywnie, wzmacniająco i budująco na nas i nasze życie. Ale sama wiedza nie wystarczy. Dlatego trzeba sobie o tym przypominać i za którymś razem ta dość oczywista prawda padnie na dobry moment naszego życia, w którym zrozumiemy, że nie warto się przejmować, i jedyne, co nam w tym pomoże, to po prostu olanie.

I działa to na wielu płaszczyznach życia. Plujesz sobie w brodę, że nie dajesz dzieciom pięciu samodzielnie przygotowanych posiłków dziennie? Wyrzucasz sobie, że jesteś przez to złą matką? Zastanów się, czy w ciągu tygodnia dieta dzieci dobrze się balansuje i olej! Prowadzisz bloga, że życie pisze ci taki scenariusz, że przez jakiś czas nie możesz się nim zajmować? Zastanawiasz się więc, czy nie skasować tego bloga, i nie odesłać tych książek do recenzji, bo przecież miałaś być “poważną blogerką” a tu taka laga. Hej, nie biczuj się – napiszesz jak rozluźni Ci się miejsce w głowie, nikomu nie stanie się krzywda jeśli zrobisz to wtedy, kiedy będziesz mieć do tego więcej serca. Olej i wyśpij się, zamiast zarywać noc.

I teraz macie wytłumaczenie, dlaczego zaczynam reaktywację od wpisu o książce o nieprzejmowaniu się. Odpowiedź jest prosta – bo tak :) Bo kiedy pojawiła się okazja, żeby tę książkę przeczytać, to tę okazję wykorzystałam. Bo książka ta była takim przypomnieniem prawd oczywistych (no c’mon, to nie jest odkrycie Ameryki) i takie przypomnienia trzeba sobie od czasu do czasu serwować, żeby w codziennym zabieganiu nie zapomnieć o tym, żeby być dla siebie dobrym.

No a ja postanowiłam reaktywować bloga, którego koniec ogłosiłam jakieś dwa lata temu… Przeniosłam tu więc wszystkie wpisy, które w międzyczasie powstały gdzie indziej i postanowiłam olać plączące się w głowie pytania o to, czy takie skakanie z miejsca w miejsca to rozsądny ruch, bo na pierwszy rzut oka, wydaje się raczej, że to jakieś blogowe harakiri (znów mnie nie przyjmą na Blog Forum Gdańsk, bo za krótko piszę…) Ale mi jest tu dobrze, to mój blog, który kiedyś dawał mi mnóstwo frajdy i być może będzie tak znów, zobaczymy. A tymczasem… witajcie z powrotem.

A jeśli macie ochotę na przypomnienie jak pomocne jest olewanie zbędnych stresogennych sytuacji i wszystko, co powyżej napisałam jest dla Was odkrywcze – lećcie do księgarni po “Magię olewania” Sary Knight, wydaną przez Wydawnictwo MUZA. Jeśli jednak przez cały wpis kiwaliście głowami, myśląc sobie, że to w sumie nic nowego, a chcielibyście się odstresować – pożyczcie książkę od znajomego, bo nie dowiecie się z niej więcej niż to, co już i tak wiecie – żeby nie oszaleć, trzeba część spraw olać i wyznacznikiem tego, co olać można, a czego nie wolno jest zwykła ludzka przyzwoitość. Tylko tyle i aż tyle.

Stay tuned.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s