Playa Grande – ukryty skarb

Północne wybrzeże Dominikany bardzo różni się od zachodniego, gdzie leży najpopularniejsza w Dominikanie Punta Cana. Zachód cechuje płaskie ukształtowanie terenu, tymczasem północ zaskakuje różnorodnością. Tam właśnie podczas ostatniego wyjazdu na mój ukochany półwysep Samana, trochę przypadkiem odkryliśmy Playa Grande.

Wycieczka trwała kilka dni. Wynajętym samochodem podróżowaliśmy w siedem osób, z czego dwie były maleńkie i jechały w przypadkowych fotelikach samochodowych. Reszta składu to ja i Mazur, moja mama i dwóch naszych kumpli, z którymi my znamy się długo i dobrze, ale którzy poznali się ze sobą dopiero w samolocie do Dominikany.

IMG_5823

Po drodze dopadł nas jakiś mściwy wirus przywieziony przez naszych gości z Polski (ja wiem jak to brzmi, ale naprawdę tak było!) więc morale w samochodzie było rożne. W jednym byliśmy jednak zgodni – chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, choćby jedynie z okien samochodu – okazja była dość niepowtarzalna i nie chcieliśmy jej przetracić na narzucone nam z góry złe samopoczucie. Nałykaliśmy się więc smecty i wzmocnieni elektrolitami dla dzieci jechaliśmy cały czas do przodu.

Łatwo się jednak domyślić, że podróż w takim składzie i takiej ilości osób w jednym samochodzie wymagała cyklicznych przerw – czy to na rozprostowanie kości, czy na papierosa, czy też na „mamoooo! siiiiiikuuuu!”. I to jest bardzo cenny element takiej wyjazdowej układanki, czasem miejsca na postój okazują się prawdziwymi perełkami i tak właśnie było tym razem.

IMG_5843

Podążając w kierunku Cabarete drogą numer 5, gdzieś pomiędzy Cabrerą a Rio San Juan zobaczyliśmy brązowy drogowskaz wskazujący ciekawe miejsce turystyczne. Zjechaliśmy bardzo stromą drogą na zadbany parking otoczony pastelowymi budyneczkami (polecam – bardzo porządne toalety!). Wszystko razem sprawiało wrażenie dobrze utrzymanej amerykańskiej atrakcji turystycznej, co akurat tego dnia było dość zaskakujące. Wypakowawszy się z samochodu rozeszliśmy się, każde za swoimi potrzebami, a ja, mijając klasyczne w takich miejscach zaplecze gastronomiczne zbiegłam ścieżką na plażę i… zapartło mi dech w piersiach.

Położona w rozległej zatoce Playa Grande w ten pochmurny i wietrzny dzień była pusta. Seledynowe morze szalało, na grzbietach dzikich fal gotowały się białe grzywy. Woda huczała, w koło kręciła się tylko garstka ludzi, a ja stałam oniemiała i szczęśliwa, że choć na chwilę zamieniłam samochodową ciasnotę na ten spektakularny widok. Na szczęście ocknęłam się, żeby zrobić kilka zdjęć – zapraszam więc na Playa Grande.

IMG_5841

IMG_5824

IMG_5827

IMG_5830

IMG_5829

IMG_5837

IMG_5839

Niedaleko Playa Grande znajduje się jeszcze jedna plaża o wiele obiecującej nazwie Playa Preciosa. Tym razem tam nie dotarliśmy, więc wszystko jeszcze przed nami!

 

Reklamy

2 myśli na temat “Playa Grande – ukryty skarb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s