Bób + mięta = wielkie love

Jest dokładnie tak jak w tytule. Bób kocha miętę, mięta kocha bób. Jeśli jeszcze nie znacie tego połączenia, a czujecie miętę do bobu to nie wahajcie się ani chwili. To wciąga, jak to bób.

Zaczęło się od tego, że poszłam ostatnio na Ruską (dla niewtajemniczonych – to taki bazar w Lublinie) po letnie zakupy. Kiedyś, kiedyś dawno temu mieszkaliśmy z Mazurem bardzo blisko Ruskiej i byłam tam stałym bywalcem. Biegałam więc po kilogram ziemniaków, dwie cukinie, pół kilo czereśni, jedną cebulę cukrową, ale tylko jedną, bo przecież już trochę ciężko, kubek łuskanego zielonego groszku, i maliny pani ma takie ładne (tylko jak je nieść, żeby nie pozgniatać), jeszcze pęczek koperku, natka i fasolka szparagowa, bo przecież taka najświeższa najlepsza, o! kalafior! Znacie to?

Teraz na Ruską wybieram się od święta i sprawia mi to ogromną przyjemność. Zwłaszcza, gdy upoluję coś niezwykłego, jak ta mięta którą widzicie na zdjęciu. Namówiła mnie na nią jedna pani. Kupiłam już wszystko, co chciałam i kończyła mi się gotówka. Początkowo chciała mi sprzedać cały wór za 4pln, ale miałam tylko 2, więc wyjęła z wora połowę i dołożyła do reszty moich zakupów. W domu wór wrzuciłam do lodówki, ale po chwili tknęło mnie, że mięcie będzie dużo lepiej w bukiecie. No i miałam rację. Cieszy mnie już od tygodnia, a ja codziennie jej do czegoś używam. Tym razem do pasty z bobu.

IMG_3323

Jedna pasta, wiele opcji

Pasta jest bardzo uniwersalna. Zmielona grubo jest świetnym sosem do makaronu (ale trzeba pamiętać, że zarówno bób jak i makaron tężeją z czasem, więc do pasty trzeba dolać też nieco zachowanej z gotowania makaronu wody i nie można zwlekać z podaniem, bo zrobi się nieprzyjemny klajster. Na talerzu porcję makaronu można wykończyć świeżo zmielonym pieprzem, cieniutko pokrojoną miętą, dodatkową szczyptą parmezanu, lub czymkolwiek, co podpowie nam wyobraźnia.

Można też pastę zblendować drobniej i jeśli będzie zwarta – jeść ją na kanapkach, a jeśli wyjdzie nieco luźniejsza – świetnie sprawdzi się jako dip, jak humus.

Można zrobić pastę na bogato, z parmezanem lub grana padano, albo w wersji wegańskiej z płatkami drożdżowymi. Można ten dodatek również zupełnie pominąć, przez co pasta będzie lżejsza w smaku.

Opcji jest wiele, bo to naprawdę jest bardzo uniwersalny przepis.

IMG_3324

Miętowa pasta z bobu

pół kilograma bobu
solidna garść mięty, posiekanej
sok z połowy cytryny
sól
oliwa z oliwek, 3 łyżki co najmniej
woda, jej ilość zależy od pożądanej konsystencji
opcjonalnie: tarty parmezan lub grana padano (jedna łyżka) lub płatki drożdżowe (tyleż)

  1. Bób ugotuj w osolonej wodzie, do miękkości.
  2. Odcedź, trochę przestudź, obierz z łupinek.
  3. Obrany bób i resztę składników zblenduj wedle uznania (tzn. w zależności od konsystencji jaką chcesz uzyskać).
  4. Sprawdź smak. W razie potrzeby dodaj soli, cytryny lub mięty – pamiętaj, że pasta ma smakować Tobie – to nie laboratorium. Smacznego!

***

Oczywiście jak zwykle będzie mi bardzo miło przeczytać Wasze komentarze tutaj lub na facebooku, jak Wam wygodniej. Jak pewnie zauważyliście trochę odświeżyłam wygląd bloga. Wciąż nad nim pracuję, więc jeśli zauważycie jakieś błędy (coś się rozjeżdża, nie możecie czegoś znaleźć) lub macie jakiekolwiek sugestie, to będzie super, jeśli się nimi ze mną podzielicie. Buźka!

PS. Czy ktoś wie, gdzie w Lublinie można kupić bób w strączkach, a nie w plastiku? Bo wiecie, ten z wora nie umywa się do strączków. Szukałam nie łuskanego, ale nie znalazłam, więc będę bardzo wdzięczna za cynk!

 

Advertisements

2 myśli na temat “Bób + mięta = wielkie love

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s