Banany? Platany! Bęc!

Platany to jedna z podstaw diety „międzyzwrotnikowej” – dobrze się przechowują, mają własne opakowanie, a w dodatku się nie psują, tylko ewoluują w inne stadia dojrzałości, których używa się po prostu inaczej. Do tego rosną wszędzie i nie są zbyt wymagające.

W dominikańskich sklepach, na straganach i od ulicznych sprzedawców można kupić zarówno platany zielone, jak i żółte. Dlatego też przez pewien czas żyłam w przekonaniu, że to dwa różne gatunki platanów.  Wystarczył jednak jeden dłuższy pobyt w Dominikanie i okazało się, że pozostawione na blacie platany zielone po prostu dojrzewają i żółkną, a następnie brązowieją. We wszystkich stadiach są doskonałą bazą do niezliczonej ilości potraw i właściwie można by otworzyć osobnego platanowego bloga, do którego inspiracje nigdy by się nie wyczerpały.

Platany wyróżnia wysoka zawartość skrobi. Dojrzewając zyskują na smaku i słodkości, za sprawą chemicznych procesów odpowiedzialnych za zamianę skrobi w cukry. Podobnie jak banany, platany zawierają dużą ilość witamin z grupy B, zwłaszcza witaminę B6. Surowe owoce zawierają bardzo dużo witaminy C, która jest jednak bardzo nieodporna na obróbkę termiczną. Platany są od bananów bardziej kaloryczne i będąc często głównym źródłem węglowodanów stanowią podstawę diety na wyspach karaibskich, Ameryce Centralnej, północnej części Ameryki Południowej, w Amazonii, Indiach i zachodniej i centralnej Afryce.

Od bananów różnią się tym, że są większe i można je spożywać, gdy są jeszcze zielone. Wymagają wtedy jednak obróbki termicznej i często traktuje się je bardziej jak warzywo niż jak owoc. Dodaje się je na przykład do zup lub podaje po prostu ugotowane, jak ziemniaki. Platany zielone są bardzo mączyste, co wynika z wysokiej zawartości skrobi. W miarę dojrzewania skórka owocu staje się bardziej żółta, aż w końcu czernieje. Wtedy już platany, na tym etapie zwane w Dominikanie maduros, są bardzo słodkie i można je zjeść na surowo, choć istnieją bardzo smakowite przepisy z ich wykorzystaniem.

Takie dojrzałe maduros uratowały naszą dietę kilka lat temu, kiedy czekaliśmy na transport w amazońskiej wiosce Pantoja w Peru. Dysponowaliśmy tylko określoną, niewielką ilością gotówki i nie mieliśmy pojęcia, jak długo przyjdzie nam czekać. Nie wiedzieliśmy też ile będzie nas kosztowała dalsza przeprawa, dlatego żyliśmy bardzo oszczędnie. Właścicielka sklepiku w Pantoja obdarowała nas kiścią takich maduro, które dodawaliśmy do porannej owsianki, zupełnie na surowo. Ale to nie była jedyna korzyść – Mazur używał kawałków platanów jako zanęty na ryby i używał ich skutecznie – tak oto jedna kiść platanów wyżywiła nie tylko nas, ale i kilka osób, z którymi wtedy skrzyżowała się nasza droga. O Pantoja i fragmencie Amazonii, jaki udało się nam wtedy przepłynąć możecie przeczytać kilkając tutaj, co bardzo, ale to bardzo Wam polecam, Ja wzruszyłam się czytając te wspomnienia. Momentami ciężko uwierzyć, że udało się nam wtedy tak cudownie wyrwać z okowów lęku i ruszyć tak po prostu przed siebie. Ważna lekcja.

Tymczasem wróćmy na Hispaniolę. W kuchni Dominikany znajduje się wiele dań opartych na platanach, np. tradycyjnie śniadaniowe  mangu – duszone platany podawane z marynowaną cebulką i w wersji de luxe ze smażonym jajkiem, wywodzące się z Puerto Rico mofongo, podawane na Boże Narodzenie pasteles en hoja, czy wreszcie chyba najbardziej popularne tostones i fritos maduros. Te dwa ostatnie dania, a właściwie dodatki do dań są bardzo proste w wykonaniu, dlatego Panie, Panowie, lećcie do Selgrosa albo w inne miejsca, gdzie możecie dostać platany, a ja w najbliższych dniach opowiem Wam co, jak i z czym. To jak, wchodzicie w to?

Reklamy

4 myśli na temat “Banany? Platany! Bęc!

  1. Ooo, ja bardzo chętnie :) Selgros mam prawie w zasięgu wzroku. ps. ciasto rabarbarowe zyskało sympatię domowników a w poczekalni pizza z grilla (znając ich miłość do pizzy to będzie w punkt).

    Lubię to

    1. Super! Już jest dla kogo pisać, to będzie napisane, tylko wiesz jak jest :) z ciasta się strasznie cieszę, bo to mój domowy klasyk, myślałam – nie będę się wygłupiać na blogu z takim zwykłym ciastem, a okazało się, że to jeden z najpopularniejszych wpisów (??!!) Pizzę polecam, bo to świetna zabawa i potrzeba więcej rąk do pieczenia :)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s