Bezpretensjonalny pstrąg, czyli sposób na rybę z ognia

Na pewno już wiecie, że jestem ogromnym orędownikiem prostoty w kuchni. To nie znaczy, że nie doceniam złożonych, wielopiętrowych smaków i wieloetapowych dań, o nie! Ja po prostu lubię gotować i lubię jeść, ale nie lubię tracić niepotrzebnie czasu. Im bardziej jestem żoną, matką, sobą i tak dalej, tym więcej spraw utykam w swoją dobę a proste rozwiązania dające dobre efekty stają się moimi sprzymierzeńcami. Wkurza mnie jedzenie przekombinowane. Nudzi mnie pretensjonalność w kuchni. Ma być prosto, krótko i na temat (chyba, że gotuje Mazi, który ma cierpliwość do najdłuższych w świecie przepisów, których przygotowanie należy zaczynać dzień wcześniej i przydaje się słownik, bo są na YouTube, po kantońsku).

IMG_7304

Dlatego dzisiejszy przepis to raczej patent na rybę. Ja zrobiłam tak pstrąga, ale to może być każda ryba w dowolnej formie (ryba cała, filety, płaty, dzwonka itd). Jedyna zasada jest taka, że im większa ryba tym dłużej trzymamy ją na ogniu, ale i z tym nie przesadzajcie. Uważam, że lepiej położyć rybę z powrotem na ruszcie na minutkę lub dwie, niż przeciągnąć ją niemiłosiernie i jeść wióry. Ryba naprawdę piecze się superszybko, zaufajcie mi.

Skoro można tak zrobić wszystkie ryby, to pewnie jest jakiś patent – owszem, patentem jest użycie podwójnie złożonego papieru do pieczenia, który składamy w pakiet. W pakiecie ląduje ryba z dodatkami, które pieką się w swoich własnych oparach. Sam smak. Nic nie ucieka.

Można wykorzystać ten sposób na grillu, na ruszcie nad ogniskiem (jak ja tym razem), można tak piec rybę na plaży nad Wisłą w jednorazowym tacko-grillu, a od biedy także w domowym piekarniku. Jeśli nie macie piekarnika, to nawet na suchej patelni. To naprawdę jest mistrzowski patent i warto go załapać na samym początku sezonu jedzenia pod gołym niebem. You’ll thank me later.

IMG_7287

PROSTY PSTRĄG, CZYLI PATENT NA RYBĘ Z OGNIA

pstrąg wypatroszony
1 cytryna pokrojona w plastry
1 pęczek pietruszki lub aromatycznego koperku
oliwa z oliwek
sól i pieprz

  1. Rybę porządnie umyj pod zimną wodą, osusz, posól i popieprz (wszystko, bo albo sami jesteście amatorami pieczonej rybiej skóry, albo ktoś jest – zakładam, że nie gotujecie tylko dla siebie).
  2. Przygotuj odpowiedni pas papieru do pieczenia. Niech to będzie długość ryby z marginesem na 5 cm z każdej strony, plus drugie tyle (pakiet powinien być z podwójnego papieru, dla pewności, że nic się nie przepali, nie porwie i nie wypłynie)
  3. Papier złóż na pół i połóż przed sobą. Na dolnej połowie ułóż plastry cytryny, tyle, żeby leżała na nich ryba.
  4. Na cytrynie połóż rybę. Do jej brzucha włóż kilka plastrów cytryny i porządny wiecheć zieleniny. Nie będziesz jej jeść, więc daruj sobie siekanie. Całość skrop oliwą.
  5. Zamknij pakiet: papier złóż wzdłuż na pół, otwarte końce zawiń równo dwukrotnie. Jeśli masz zszywacz – złóż je na płasko i zabezpiecz zszywkami. Jeśli improwizujesz, zagnieć końce dokładnie – chodzi o to, żeby wszelką parę uwięzić w środku i żeby przy okazji całość się nam nie rozpadła przy przenoszeniu.
  6. Rybę piecz na ruszcie nad ogniskiem, grillu, co tam masz. Moje pstrągi piekły się mniej więcej 15 minut nad umiarkowanym ogniem.
  7. Po tym czasie pakiet najlepiej jest rozciąć centralnie od góry. Wtedy masz pewność, że ze środka nie wypłynie najpyszniejszy sos na świecie no i po prostu, dobrze to wygląda. Można rwać, ciąć nożyczkami, cokolwiek, ale najlepiej to robić przy ludziach, bo buchająca z pakietu para, to bardzo miły początek posiłku.

Ja podałam pstrągi z puree z białej fasoli i sałatą z grzankami i stokrotkami (jest maj – jedzmy kwiaty!). Jeśli macie warunki, zachęcam Was do przygotowania podobnego zestawu, jeśli jednak wybierzecie pieczenie nad Wisłą, wystarczy świeża bułka i białe wino.

IMG_7292

Na sam koniec trzy uwagi:

*Rolę zieleniny może grać pietruszka, aromatyczny koperek, koper włoski (nać), lub jakiekolwiek zielone zioła. Moja Teściowa, czyli Mama Magda (Teściowa dziwnie brzmi) włożyła kiedyś do ryby rozmaryn, co mnie mocno zdziwiło, a okazało się że to była jedna z najsmaczniejszych ryb jakie kiedykolwiek jadłam.

*Cytryna jest dodatkiem klasycznym, ale oprócz niej można dodać fenkuł (czyli koper włoski) pokrojony w piórka. Małe pomidorki dodane w całości też dają radę i dobrze wyglądają.

*Rzeczona cytryna powinna się skarmelizować i jednocześnie przejąć smaki ryby. Jest prawdziwym przysmakiem!

IMG_7305

Kiedy pisałam powyższy tekst bardzo wbiłam sobie do głowy wizję tego tacko-grilla na nadwiślańskiej plaży. Ja chwilowo nie mam na to szans, ale jeśli ktoś z Was to zrobi, a wierzę mocno, że kilku osobom ta wizja się podoba (Wy wiecie, że to o Was!) to idźcie do sklepu, kupcie rybę i wino, idźcie nad Wisłę, a mi wyślijcie fotkę. Tu, w komentarzach, albo na fejsie, czekam!

Reklamy

Jedna myśl na temat “Bezpretensjonalny pstrąg, czyli sposób na rybę z ognia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s