Santo Domingo 1. Targowisko na Calle Paris

O Santo Domingo opowiem od końca. To było tylko kilka godzin. Ledwie dotknęliśmy tego miasta, poczuliśmy klimat, zaczerpnęliśmy jego powietrza. Wiemy już, że na pewno wrócimy tam przy najbliższej okazji. Obudziło w nas sentymenty dawnej podróży, bo bardzo, ale to uderzająco bardzo przypomniało nam Panama City. Postkolonialna starówka i wielki, nowoczesny moloch wokół, gdzie skrajna bieda miesza się z postępem, porządkiem, szkłem i metalem. Teraz mieliśmy okazję jedynie przespacerować się po Zona Colonial, czyli najstarszej części miasta. Resztę widzieliśmy z samochodu. Przy okazji, stając w korkach, krążąc w poszukiwaniu właściwego adresu.

Miasto opuszcza się drogą Expreso 27 de Febrero. Żeby na nią wjechać, przez jakiś czas jechaliśmy ukrytą w cieniu jej estakady Calle Paris. Tam, wśród przystanków guaguas, czyli lokalnych busików będących podstawą międzymiastowego transportu w Dominikanie, rozrósł się targ. Jeden z tych, na których można kupić wszystko, od pomarańczy, przez skarpetki po ciężkie narkotyki. A między straganami a ulicą w równych kolejkach stoją zmęczeni całym dniem pracy ludzie czekający na autobus, który zawiezie ich do domu.

Kwintesencja miasta, które żyje i robi, co chce.

IMG_6819

IMG_6828

Jeśli spodobał Ci się ten post, jeśli wywołał jakieś skojarzenia lub wspomnienia z Twoich podróży, będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się nimi w komentarzach poniżej, lub na stronie Dos limones na FB. Blogs feed on comments :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s