Stragan, który zmieni moje życie

W przeddzień moich 33 urodzin byliśmy na Półwyspie Samana. W przeddzień moich 33 urodzin nie pojechałam na najpiękniejszą plażę Dominikany, bo dopadła mnie podła jelitówka przywleczona z Europy i musiałam się trzymać blisko łazienki…

W wigilię swoich 33 urodzin, naszprycowana Smectą, odważyłam się pojechać na krótki wypad na Playa Rincon, zagryzając zęby i wstrzymując oddech na krętej drodze, która tam prowadzi. W drodze powrotnej, na widok pięknego straganu z owocami kazałam Mazurowi zatrzymać samochód. Po prostu tego nie mogłam już odpuścić. Wybiegłam z samochodu bez pieniędzy, uzbrojona tylko w aparat (i tutaj mała dygresja: ja mam bardzo duże opory przed fotografowaniem ludzi i sytuacji lokalnych. Jakoś tak nie umiem wścibiać obiektywu w cudze życie. Jest mi z tym niewygodnie, choć im dłużej tu jestem, tym bardziej widzę, że Dominikańczycy mają z tym dużo mniejszy problem niż ja).

IMG_5702

IMG_5700

Zaczęłam wypytywać sprzedawcę o wszystko. Co to jest? A co tamto? Jak to się je? A ze skórką? A na surowo? Ale ja nie rozumiem, może Pan powtórzyć? Pierwszy raz w życiu tak maglowałam, bo nawet na Ruskiej w Lublinie  nie jestem taka rozmowna. Zanim Mateusz dołączył do mnie z portfelem, miałam już całe naręcze owoców, których nazwy usiłowałam wtedy spamiętać.

IMG_5701

Dlaczego o tym piszę? Nie jest to oczywiście żadne odkrycie, tylko dowód na prawdziwość twierdzenia, że wykroczenie poza strefę komfortu przynosi same dobrze rzeczy. To małe, z pozoru nieistotne doświadczenie zainspirowało mnie i pchnęło pierwszy kamyczek w lawinie małych zmian, które dziś zaowocowały (nomen omen) opublikowaniem mojego artykułu na stronie polskiego Newsweeka. Ja się tym jaram. Ja chcę to robić. Chcę pisać o jedzeniu, chcę się o nim jak najwięcej uczyć, żeby móc pisać z sensem. Bardzo, bardzo, bardzo serdecznie zapraszam więc Was do kliknięcia w link powyżej. Znajdziecie tam niepublikowane wcześniej przepisy, treści i zdjęcia – koniecznie obejrzyjcie galerię!

Po drugie przemyciłam w ten sposób wiadomość o moich urodzinach, które nie zostały dostatecznie uświętowane, bo kolejnego dnia jelitówka przeszła na dzieci (od razu napiszę – one, szczepione, przeszły ją najlżej!).

Po trzecie zrobiłam tam naprawdę fajne zdjęcia, które możecie oglądać w tym poście, a szkoda, żeby kurzyły się w folderach. Stay tuned, bo będzie się działo!

IMG_5703

 

Reklamy

2 myśli na temat “Stragan, który zmieni moje życie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s