Zapote, nispero i czary Prospera

Dwa tygodnie temu odwiedziliśmy Półwysep Samana. Przyjechali do nas znajomi i chcieliśmy pokazać im Dominikanę prawdziwszą niż to, co można zobaczyć na plaży w Bavaro. Wynajęliśmy więc samochód, zapakowaliśmy się do niego w siedem osób i ruszyliśmy na północ.

Pech chciał, że dopadł nas w podróży jakiś wirus, który nie oszczędził nikogo (prócz Mazura, który był kierowcą, więc całkiem nieźle się złożyło, bo w przeciwnym wypadku utknęlibyśmy gdzieś na dobre). Wirus miał charakter gastryczny i nic więcej na jego temat nie powiem, sami się domyślcie.

W związku z powyższym byliśmy zmuszeni nieco utrzeć rogów naszym wielkim planom, niemniej odkryliśmy świetne miejscówki do spania na północy wyspy (o czym w innym poście) i udało się pokazać naszym gościom najbardziej malowniczą plażę ze wszystkich dominikańskich plaż. A właściwie dwie plaże – tę oficjalnie najpiękniejszą i tę najpiękniejszą naszym zdaniem, choć w tej kwestii pozostajemy otwarci, bo nie widzieliśmy przecież wszystkiego.

O plażach też później. Bo dziś, rzutem kulinarnym chciałabym napisać o dwóch owocach, które odkryłam dzięki tej wycieczce. Pewnego dnia zatrzymaliśmy się przy przydrożnym stoisku, gdzie sprzedawca z anielską cierpliwością powtarzał nazwy kolejnych owoców i opowiadał co się z czym je. Wyszło na to, że wszystko można po prostu na surowo, a z większości można też ukręcić koktail.

Tam właśnie kupiliśmy nispero, którego nazwa uleciała mi z głowy w momencie, w którym zatrzasnęłam drzwi od samochodu i ruszyliśmy w dalszą drogę. Jednak gdy dotarliśmy do domu ze wszystkich sił wytężałam umysł, bo płacąc za owoce skojarzyłam sobie tę nazwę z czymś innym, żeby w razie czego dokopać się do niej w odmętach nie-pamięci.

Dopiero następnego dnia rano mnie olśniło. Wyspa, wyprawa, pomieszanie, Prospero, NISPERO!

IMG_5951
Nispero

Owoce nazywane w Dominikanie nispero oraz zapote, należą do tej samej rodziny… miękkich owoców. Widzicie, one smakują bardzo podbnie, wyglądają trochę inaczej. A klasyfikacja, wymienność i podobieństwo nazw używanych dla tych owoców na całym świecie nie ułatwiają sprawy.

Nispero, czyli Manilkara zapota, gdzie indziej na świecie najczęściej zazywane jest sapodilla. Z wyglądu przypomina ziemniaka i pewnie dlatego tak długo wyleżało w naszej kuchni nie ruszone. Ma twardą skórkę, która mięknie, gdy owoc jest w szczycie dojrzałości. Po przekrojeniu ukazuje się nam pomarańczowy, jednolity miąższ, w którym tkwią trzy pestki.

IMG_6075
Zapote. Nie dajcie się zwieść, zapote jest większe or nispero, ale na tym zjdęciu widzicie je w dłoniach dorosłego mężczyzny.

Zapote, czyli Pouteria sapota, jest podłużne, wrzecionowate w kształcie, skórkę ma twardą i chropowatą i podobnie jak nispero, po osiągnięciu dojrzałości staje się miękkie. Jego bardziej popularna nazwa to mamey. Zapote zaś w języku hiszpańskim oznacza całą grupę miękkich owoców tropikalnych. Dociekliwych odsyłam znów do cioci Wikipedii, ale jeśli chcielibyście, żebym przeprowadzała dla Was takie lingwistyczno-zwyczajowo-botaniczne śledztwa, to dajcie znać, bo to jest całkiem fascynujące. Wracając do naszego dominikańskiego zapote – po przekrojeniu widzimy jedną sporą, bardzo wymowną w kształcie pestkę, ktrórej zdjęcia nie mam. Tak bardzo pochłonęło mnie pochłanianie zapote.

Oba owoce, mimo wszelkich różnic mają bardzo podobny smak. Są bardzo aromatyczne i słodkie. Tak bardzo, że nie sposób zjeść ich solo. Są jak gotowy deser, który trzeba jeść małą łyżeczką, żeby złożony smak nie obezwładnił naszych zmysłów. Jednocześnie, co jest zaskakujące, są dość mdłe. Tzn po pierwszym szoku, smak jakby się nudzi i nie wywołuje już takich emocji. Mają również podobną konsystencję dojrzałej gruszki. Jakby.

IMG_5959
Nispero po przekrojeniu

Być może dlatego najbardziej popularnym sposobem ich spożywania jest tu przyrządzanie koktajli o nazwie batida. Batida to napój w skład którego wchodzi owoc, mleko skondensowane, które tutaj jest niesłodkie i sprzedaje się je w małych puszkach, co pewnie ma tę przewagę nad zwykłym mlekiem, że nie psuje się tak szybko. O samych batidach jednak, kiedy indziej. Muszę przecież zostawić jakieś tematy na czas po powrocie do Polski, prawda?

 

Reklamy

Jedna myśl na temat “Zapote, nispero i czary Prospera

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s