Tropical living. Kilka rzeczy, które zaskakują, a po tygodniu nawet ich nie zauważasz

Tropiki zaskakują, pochłaniają, obezwładniają. Zieloność, wilgoć i gorąc. Brud, bieda i styropianowe opakowania po daniach na wynos. Z wieloma aspektami tej inności trudno się mojej europejskiej głowie pogodzić, ale kilka niepostrzeżenie wyparło przyzwyczajenia i zadomowiło się we mnie na tyle, że przestałam je zauważać.

Pomyślałam jednak, że warto o nich napisać i mimo potencjalnie metaforycznego wstępu to będzie bardzo praktyczny i przyziemny wpis. Jeśli przeczytacie go przed pierwszą wizytą w tropikalnym, nadmorskim kraju oszczędzicie sobie niepotrzebnego szoku. Niektóre rzeczy po prostu inaczej się tu mają i już.

Zapach stęchlizny

Pierwsza uderzająca rzecz to wszechobecna wilgoć i wiążący się z nią charakterystyczny sztynks. Poczujecie go w zarówno w hipsterskim hostelu jak i w eleganckim hotelu. Przy czym to drugie to moje bezczelne założenie – nigdy nie byłam w eleganckim hotelu w tropikach. Ale coś mi mówi, że dobrze strzelam. Dobra wiadomość jest taka, że zapaszek czuć będziecie jedynie przez pierwszą dobę. Może nawet krócej. Potem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, znika.

Zła wiadomość – po powrocie do domu poczujecie go znów, we wszystkich swoich rzeczach, które podróżowały z Wami. Potrzeba będzie kilku prań, żeby pozbyć się go z ubrań. W książkach siedzi dłużej.

Galopująca korozja wszystkiego

Kolejną rzeczą, która rzuci się Wam w oczy to wszechstronna korozja. Postępujący rozkład. Odłażąca miejscami farba, pomarszczony, kruszejący nikiel na kranie w łazience, rdzewiejące po dwóch dniach ostrze maszynki do golenia, pękająca terakota, przybrudzone okna. To nie wina właściciela budynku, że niby nie dba. To morze, słona woda, słone powietrze, wilgoć raz jeszcze. Wszędobylska sól niesiona z powietrzem – ona temu winna!

Słona woda z chlorem

W miejscowościach nadmorskich woda w kranie to uzdatniona woda morska ze sporymi dodatkami chloru. Chlor zapobiega rozwojowi bakterii i innych niepożądanych form życia, a soli nie daje się zawsze wypłukać. Poczujesz ją myjąc zęby i spłukując szampon z włosów. Niektórzy myją zęby mineralką. U nas robią tak tylko dzieci. Na wszelki wypadek.

Agua grande

Z poprzedniego faktu wynika następny. Wszelkie gotowanie obywa się za pomocą wody, którą kupuje się w wielkich baniakach. Takich jak dar natury, który większość z was/nas zna z biur i przychodni lekarskich. Z tym, że tutaj rzadko używa się jakichkolwiek dystrybutorów. Po protu zrywasz zawleczkę z korka i przelewasz małe porcje z wielkiej butli. Otwartą szyjkę zakrywasz wolną szklanką. Do gotowania, do mycia warzyw i ziół, do wyparzania smoczków. To również szybko staje się nawykiem – woda w kranie służy tylko do mycia.

Hydraulika kreatywna

Mycie to w tropikach często żmudny proces, podczas którego dostajemy szansę na ćwiczenie cierpliwości i czas na medytację. Hydraulika zdecydowanie należy tu do dziedziny przemysłów kreatywnych, w związku z tym na wyższych piętrach zdarza się, że ciśnienie wody jest niemal w zaniku. Albo na przykład, nagle wody w kranie brak. Czasem wraca po trzech kwadransach, czasem po trzech dniach. Do tego też trzeba się przyzwyczaić i po prostu nauczyć się z tym żyć. Nam z pomocą przychodzi dziecięcy basen z wodą – działa jak kryzysowy rezerwuar.

Przyczyny przerw w dostawie wody bywają różne, ale najczęściej zostają naprawione przy pomocy trytki i gafra [dla tych, którzy nie wiedzą co to: KLIK KLIK], albo kawałka rurki z pcv i sznurka. Ten klimat.

Koszykówka

Z rurkami pcv wiąże się ostatni już aspekt, choć jest on dość podstawowy. Otóż: papieru toaletowego nie wrzuca się do ubikacji. I nie, nie chodzi mi o całą rolkę czystego papieru (taki pomysł miała i zrealizowała Mazurówna na krótko przed naszym wylotem do Dominikany). Chodzi mi o papier zużyty. Powinien on wylądować w koszu na śmieci, który zawsze znajdziecie przy sedesie. Te kosze są lub powinny być często opróżniane i o dziwo, mimo upału, w łazienkach da się oddychać. Papieru nie należy wrzucać do ubikacji właśnie ze względu na wspomnianą wyżej kreatywną hydraulikę i fakt, że może on zapchać te cienkie rurki, których używa się tworząc skomplikowaną sieć odpływów.  Do tego przyzwyczaja się najdłużej. Także po powrocie do Europy.

Jeśli przyjmiecie, że tak po prostu jest, zrobicie sobie wielką przysługę. Zamiast skupiać się na tych nieistotnych niby-niedogodnościach od razu przejdziecie w tryb wakacyjnego luzu. Bo luzu jest tu pod dostatkiem, ale o tym innym razem!

IMG_8115

Jeśli podobał Ci się ten wpis, zostaw komentarz – blogs feed on comments! Zapraszam również nieustająco na naszą stronę na facebooku, gdzie dzieje się krócej, ale częściej niż na blogu. 

Advertisements

2 myśli na temat “Tropical living. Kilka rzeczy, które zaskakują, a po tygodniu nawet ich nie zauważasz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s