Na fali minimalizmu – langusta z grilla

Zarówno w życiu jak i w kuchni jestem orędownikiem najprostszych rozwiązań. Dobre jedzenie nie potrzebuje zbytecznych kombinacji. Kombinacje, komplikacje i przepisy na dwadzieścia garnków i połowę szafki z przyprawami potrafią je po prostu popsuć. Dobry produkt można wtedy pozbawić duszy i bigla. Jeśli mamy do czynienia z ziemniakami, to pół biedy. Jeśli jednak mamy do czynienia z produktem, ekhm, jakby luksusowym, to warto mieć się na baczności. Powściągliwość zostanie wynagrodzona smakiem nie do podrobienia.

Jeśli chodzi o tak zwane owoce morza warto trzymać się zasady less is more i ograniczyć dodatki do masła lub oliwy oraz czosnku. Na następnych stopniach komplikacji można do listy składników dodać białe wino. W zależności od geograficznych rejonów do których chcemy zawędrować w grę może wchodzić jeszcze pietruszka, kolendra, szalotka lub chili. Do tego bardzo ważny jest czas obróbki – im krócej, tym lepiej, jedynie niezbędne minimum – tutaj przydaje się doświadczenie, lub intuicja.

IMG_5196

Langusta bywa mylona z homarem. Homar żyje w zimnych wodach i ma imponujące szczypce. Langusta woli wody tropikalne, a zamiast szczypiec ma długie, twarde czułki. Oczywiście oba skorupiaki mają swoje fankluby (Team Maine Lobster vs. Team Frorida Spiny Lobster). Mięso langusty jest uznawane za słodsze i delikatniejsze, jednak dyskusja o kulinarnej wyższości jednego gatunku nad drugim przypomina tę o Bożym Narodzeniu i Wielkiej Nocy. Niezależnie od niej, langusty warto spróbować będąc gdziekolwiek w świecie nad ciepłym morzem (Karaiby, Australia, Południowa Afryka czy Morze Śródziemne). Jeśli będziecie mieli szansę, żeby skorzystać z grilla – nie wahajcie się ani chwili.

IMG_7810

Tu, w Dominikanie, langusty poławia się w specjalne pułapki plecione z liści palmowych. Langusta jest hitem nadmorskich restauracji, można ją też kupić świeżą od lotnych sprzedawców poruszających się po okolicy na motorach. Na bagażnikach mają oni zamontowane przenośne lodówki. Wystarczy o nich popytać lub do nich zadzwonić. Ja pewnego ranka przyuważyłam jak pewien dziany gość dobijał targu ze sprzedawcą na parkingu pod naszym tarasem. On kupił cały jutowy wór, który władował do bagażnika swojego wypasionego SUV, a wokół zebrał się tłumek ciekawskich. Tak powstał plan, żeby na Wigilię zdobyć langusty, czego dokonał oczywiście Jaro, który ma tu swoje ścieżki wśród miejscowych.

IMG_5186

Jedynym problemem okazał się brak lodówki – langusty zostały dostarczone do nas rano, a musiały wytrzymać do Wigilii. Poradziliśmy sobie z tym jednak jak koncertowo – zrobiliśmy tymczasową lodówkę z worów na śmieci, torby kupnego lodu, pudełka po blenderze oraz kilku ręczników, wełnianego poncho i kołdry. Powiem tylko tyle – zadziałała! A sam posiłek zwalił mnie z nóg. Naprawdę. Zdecydowanie wpisuję go na listę Najlepszych Posiłków Życia (ale o tym może kiedy indziej).

Dlatego powtórzę to raz jeszcze – jeśli macie okazję, nie wahajcie się ani chwili. To danie warte jest każdej złotówki, dolara, kuny czy peseta, każdego zachodu i każdego pudełka po blenderze zostawionego “bo jeszcze się może na coś przydać”.

Langusta z grilla

IMG_5227

To jest jeden z tych przepisów, gdzie proporcje zależą w zupełności od Was – nie ma co silić się na sztywne trzymanie się miligramów – trzeba trochę pójść na żywioł, inaczej się nie uda!

świeże langusty – przynajmniej pół langusty na osobę
masło –  około 4 łyżki na langustę
czosnek – to zależy jak bardzo jest aromatyczny – nie chcecie zabić delikatnego smaku mięsa, jedynie go podkręcić

  1. Langusty przekrój wzdłuż. Nie jest to proste zadanie, potrzebna jest silna ręka i ostry nóż.
  2. Z langusty wymyj wnętrzności.
  3. Przygotuj masło czosnkowe: posiekany lub przeciśnięty przez praskę czosnek wymieszaj z masłem. Mówiłam że to będzie prościzna.
  4. Przygotuj stół, bo od tego momentu dzielą Cię minuty od zaserwowania prawdziwej uczty.
  5. Połówki langust połóż na rozgrzanym mocno (to ważne) grillu, mięsem do dołu. Piecz je w zamkniętym grillu około 4 minuty.
  6. Odwróć langusty, posmaruj mięso masłem czosnkowym. Piecz je pod przykryciem kolejne 4 minuty.
  7. Koniec akcji – teraz podajemy je prędko na stół. Jemy rękami, popijamy białym winem, lub bardzo zimnym jasnym piwem, zagryzamy bagietką, lub jak my w tym przypadku – tostones, czyli smażonymi platanami. Pełna dowolność, luz i czerpanie przyjemności z życia.

IMG_5206

IMG_5218

IMG_5219

IMG_5224

Czy smakowało Wam danie przygotowane według tego przepisu? Jedliście langustę na najlepszych wakacjach życia i chcecie nam o tym opowiedzieć? Jakie są Wasze patenty na owoce morza z grilla? Może chcielibyście o coś dopytać?Pogadajmy w komentarzach pod tekstem lub na naszej stronie na facebooku

Advertisements

6 myśli na temat “Na fali minimalizmu – langusta z grilla

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s