Dominikańska Wigilia, w teorii

W naszym życiu złożyło się tak, że właśnie spędzamy drugie Boże Narodzenie w Dominikanie. Teoretycznie mogłabym więc tonem wszystkowiedzącym powymądrzać się o lokalnych zwyczajach etc, ale prawda jest taka, że dziwnym trafem nie poczułam tu jeszcze nigdy świątecznego klimatu. Powodów jest kilka.

Po pierwsze, 24 grudnia to zawsze dzień wielokrotnych telekonferencji na Skajpie, co przy zwiewnym sygnale internetowym i wielości miejsc, z którymi chcemy się połączyć, zajmuje zawsze sporo czasu. Po drugie, w tym dniu jakoś szczególnie skupiamy się na sobie i naszej rodzinie, nie rozglądając się za bardzo wokół. Jest jeszcze jedna rzecz – mieszkamy w Bavaro, nadmorskiej bardzo, bardzo turystycznej miejscowości. W wigilijny wieczór zostają tu tylko Ci Dominikańczycy, którzy muszą, a cała reszta migruje do swoich domów i rodzin, których niewiele mieszka właśnie tutaj. Nawet nasza Señora wyjeżdża na święta do swojej córki do Santo Domingo, więc nie bardzo jest kogo podglądać, czy też obserwująco uczestniczyć (Em, puszczam do Ciebie oko).

Dlatego w tym roku postanowiłam, że czas już skończyć z tą turystyczną ignorancją ;] i trzeba o świętach dominikańskich przynajmniej poczytać i trochę popytać. Tym, czego się dowiedziałam podzielę się z Wami w tym wpisie.

W Dominikanie podobnie jak w Polsce, główne świętowanie odbywa się w Wigilię, która tu nazywa się Nochebuena i podobnie jak u nas, bardzo duży nacisk kładzie się na posiłek, ale przede wszystkim na wielkie rodzinne spotkanie. Jedzenia jest dużo, jedzeniem się dzieli, częstuje i dojada do skutku. Podaje się je często w formie szwedzkiego stołu, bo gości jest tak dużo, że żaden zwykły domowy stół tylu by nie pomieścił.

Najważniejszą potrawą wigilijną jest Puerco asado, czyli pieczone na rożnie prosię (w wersji miejskiej – pieczeń wieprzowa), jakby tego było mało piecze się również kurczaki. Jako dodatki podaje się, Moros de guandules, czyli ryż z jedną z wielu lokalnych odmian groszku, najczęściej ‘gungo’.

Podaje się również sałatki, uważajcie: Ensalada Rusa, czyli sałatkę ruską, która z opisu do złudzenia przypomina naszą włoską sałatkę, bo składa się z gotowanych ziemniaków, marchewki, groszku, jajek i majonezu. Drugą sałatką jest Ensalada verde, czyli dodatek typowy nawet w czasie nieświątecznym – sałata lodowa, kilka “pasków” kapusty i plastry pomidorów.

Kolejnym tradycyjnym daniem są Pasteles en hojas, czyli przypominające meksykańskie tamales pakieciki masy zrobionej z tropikalnych warzyw korzeniowych nadziewane mięsem, rybą, serem lub warzywami, gotowane w liściach bananowca.

Wszystko zagryzane jest chlebem nazywanym Pan Telera, który wypiekany jest specjalnie na tę okazję.

Nie byłoby świątecznego posiłku bez słodyczy, ciast i owoców. Na dominikańskim wigilijnym stole w niektórych domach pojawia się więc Pudim Navideno, czyli świąteczny pudding oraz owoce. Co ciekawe, świątecznym przysmakiem są jabłka, gruszki i winogrona, które kiedyś nie były tak łatwo dostępne jak dziś, czyli identycznie jak w Polsce, gdzie jeszcze niektórzy pamiętają, że coś bywało trudno dostępne i właśnie na święta płynął statek z pomarańczami i bananami! Ładna zamiana, prawda?

Świątecznym przysmakiem są również orzechy włoskie, migdały i orzechy laskowe, które nazywają się tu coquitos, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy małe kokoski – sweet! Orzechy bardzo często przywożone są ze Stanów jako świąteczny podarek, a każda dominikańska rodzina ma kogoś w Stanach – jak górale!

Do picia podaje się Ponche de huevo, czyli ajerkoniak, co ciężko mi sobie wyobrazić w tutejszym klimacie, Anis del Mono – napój anyżowy i té de jengibre, czyli bezalkoholowy napój imbirowo cynamonowy o którym pisze się, że jest rozgrzewający (podaje się go również na przeziębienie), ale znów – piszę to na dzień przed wigilią, i nie wiem, po co się tu czymkolwiek rozgrzewać! Po wigilinym posiłku wierzący Dominikańczycy udają się do kościoła na Misa del Gallo, czyli pasterkę

Zamiast choinki stawia się Charamicos, czyli suche pobielone gałęzie, które dekoruje się lampkami i świecidełkami wszelkiego rodzaju. Pod, hmm… gałęzią ustawia się często szopkę, czyli znów, dokładnie tak jak u nas. Typową dekoracją świąteczną jest Flor de Pascua zwana też Estrella de Navidad, czyli gwiazda betlejemska, która często rośnie tu w przydomowych ogródkach osiągając ponoć rozmiary nawet do dwóch metrów wysokości!

Bardzo fajnie rozwiązano kwestię prezentów, które przynosi Un Angelito, czyli aniołek. Przed świętami odbywa się tajne losowanie: na losach umieszczone są imiona wszystkich planowanych uczestników świątecznych spotkań – przygotowuje się prezent dla tej jednej wylosowanej osoby i cała zabawa polega na tym, żeby nie dać się zdemaskować jako darczyńca, ale odgadnąć, kto obdarował nas. Dopuszczalne jest zwodzenie, dawanie fałszywych wskazówek i sugerowanie błędnych odpowiedzi. W niektórych rodzinach, gdy świętujący spotykają się na dłużej, odbywa się kilka rund takiej zabawy.

1518417_10152087324842243_949151351_o

Na zdjęciu nasz posiłek wigilijny sprzed dwóch lat. Biały ryż, pollo guisado, guanduli, ensalada verde i Presidente. Przygotowała go dla nas dominikańska znajoma, która zaraz potem wyjechała do innego miasta na rodzinne spotkanie. Musicie uwierzyć mi na słowo, że to było bardzo pyszne! W tym roku będzie nieco inaczej – choinkę zastąpi nam kaktus, a do wigilii zasiądziemy w pięć osób. O tym jak to sobie zorganizowaliśmy napiszemy następnym razem. Tymczasem zapraszamy na naszą stronę na FB, gdzie czekają na Was nasze świąteczne życzenia (będą tam, jak się tylko załadują)!

Reklamy

Jedna myśl na temat “Dominikańska Wigilia, w teorii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s