Jak przetrwać lot z dzieckiem (i nie oszaleć)?

W tym roku postanowiliśmy spędzić zimę w Dominikanie. Tę trasę mamy “oblataną” z Janką – odbyliśmy podobny lot, gdy miała 1,5 roku. Okazało się wtedy, że jest pasażerem idealnym. Jednak teraz sytuacja stała się nieco bardziej złożona. Janka jest o dwa lata starsza, a na arenę wkroczył jej jakże energiczny brat, który właśnie skończył 9 miesięcy. Dlatego jeszcze przed lotem postanowiłam porządnie przygotować się do podróży i zapytałam wszystkie znane mi latające mamy o to, co pomogło im przetrwać lot z dziećmi.

O swoich doświadczeniach w lataniu opowiedziały mi mamy dzieci w różnym wieku: 6, 8,10 miesięcy, 1,5 roku i 2 lata z hakiem. Dystans i czas spędzony w podróży też był różny, bo były to loty zarówno śródlądowe bliższe (Irlandia, Hiszpania, Holandia), nieco dalsze (Słowenia) i najdalsze (Australia).

I jeszcze mała uwaga: ten wpis chciałam umieścić na blogu już bardzo dawno, jeszcze przed wylotem do Dominikany, ale, przyznaję się bez bicia – zawiodła logistyka i się nie wyrobiłam, dlatego wszystkich, którzy czekają na pierwsze newsy z tropików bardzo przepraszam – wszystko w swoim czasie :]

Jak przetrwać lot z dziećmi i nie oszaleć?

1. Im dziecko młodsze, tym łatwiej przeżyć lot. Maleństwa odpadają i śpią, im starsze dziecko, tym więcej potrzebuje naszej uwagi i bodźców, żeby nie roznieść przypadkowo samolotu.

2. Jeśli mamy komfort latania z drugim rodzicem lub jakimkolwiek innym dorosłym towarzyszem podróży, to dobra nasza, ALE! w pojedynkę też można to ogarnąć, nawet latając z dwójką dzieci (czyli – nie lękajcie się!)

3. Spokojny rodzic to spokojne dziecko. Jeśli panicznie boicie się startów i lądowań, oddajcie dziecko na ten czas drugiemu rodzicowi, inaczej na nic zdadzą się wszystkie triki, które znajdziecie poniżej. Dzieci są jak sejsmografy i bezbłędnie wyczuwają wszelkie niepokoje. Jeśli jednak lecicie z dzieckiem (lub dziećmi) sami, no cóż, to jest ten moment, w którym musicie się ogarnąć. No offence.

4. Z dziećmi wygodniej lata się normalnymi liniami. Czasem okazuje się też, że jest taniej polecieć z dużymi graczami na przykład, gdy Wasz lot międzykontynentalny zaczyna się w Hamburgu, Brukseli, czy Madrycie – bagaże, koszt biletu dziecięcego, transfer i straty moralne przy tym wszystkim mogą znacznie przewyższyć koszty normalnego biletu w Lufthanzie, która wyląduje na tym samym lotnisku i nie policzy Wam za bilet dla niemowlaka.

5. Zawsze sprawdzajcie regulaminy swoich przewoźników. Linie dopuszczają różny limit bagażu, mają odmienną politykę wobec fotelików samochodowych, rezerwacji miejsc itd. Sprawdzajcie to dokładnie, bo sytuacje nagłe są ekscytujące, gdy lecimy sami – gdy macie pod opieką małe dzieci zaczynacie inaczej patrzeć na “spontaniczne przepakowywanie się na lotnisku”.

6. Wózek dziecięcy nie wylicza się w limit bagażowy (innymi słowy – leci za darmo, ale sprawdźcie to koniecznie, zwłaszcza u przewoźników budżetowych) i można go oddać obsłudze lotniska przed samymi drzwiami samolotu.

IMG_1474
Wózek jako przenośne gniazdo – najlepiej sprawdza się podczas przesiadek.

7. Niezależnie od powyższych – im mniej bagażu, tym lepiej. Pakujcie się sprytnie.

8. Gdy zaczyna się boarding, rodziny z dziećmi wywoływane są w pierwszej kolejności (żeby nie musiały stać w kolejce). Moja (i nie tylko moja) rada – nie korzystajcie z tego przywileju! Im mniej czasu spędzicie w samolocie, tym lepiej. Na lotnisku dziecko może jeszcze się wybiegać, zmęczyć, macie jeszcze jakieś ruchy. Jeśli samolot stanie w kolejce do startu na płycie lotniska spędzicie wystarczająco dużo czasu, żeby zmęczyć się, dzieci i współpasażerów. Macie już rezerwację, miejsca Wam nie uciekną – wejdźcie na końcu.

IMG_1478
Marszobiegi do ostatniej chwili.

9. Współpracujcie z obsługą lotów. Człowiek miły, uśmiechnięty i chętny do współpracy zawsze lepiej się zorganizuje niż pieniacz. Np. jeśli przy rezerwowaniu miejsc wygląda na to, że nie będziecie mogli siedzieć wszyscy razem, zarezerwujcie najlepsze miejsca jak się da, potem w samolocie możecie poprosić obsługę o znalezienie miejsc obok siebie. Wymaga to jedynie trochę odwagi :)

10. W niektórych liniach istnieje możliwość rezerwacji specjalnej półki-łóżeczka dla dzieci do 10 kilo. Umieszcza się ją przed fotelem rodzica na “ściance działowej”. To wygodne rozwiązanie, dzięki któremu nie trzeba dziecka trzymać cały czas na kolanach (co przy locie np. 10-cio godzinnym robi zasadniczą różnicę).

11. Jeśli jednak nie dostaniecie łóżeczka, lub jeśli Wasz dziecko jest już troszkę większe, zawsze możecie pójść w nasze ślady i zrobić dziecku “gniazdo” na podłodze pod fotelami. Do tego doskonale nadają się samolotowe koce i poduszki oraz np. śpiwór, który zawsze dobrze jest mieć w podręcznym. Janka przespała w ten sposób połowę lotu do Dominikany (oraz prawie cały powrotny).

IMG_1072
Janka w gnieździe na podłodze pod fotelami.

12. Przewijanie dzieci w miejscach publicznych jest ostatnio przedmiotem równie publicznej debaty. Ja hołduję zasadzie, że ludziom, z którymi dzielimy planetę nie należy utrudniać życia. Dlatego jeśli mogę przewijam w pomieszczeniach do tego przeznaczonych. Samolotowe toalety wyposażone są w przewijak (przynajmniej część z nich). Jednak często jest to po prostu gładki blat. Dlatego dostosujcie strategię do wieku dziecka. Dzieci niestojące: do toalety weźcie ze sobą coś miękkiego lub podkład do przewijania. Jeśli Wasze dziecko pewnie stoi rozważcie używanie na czas lotu pieluszek-majteczek (pull-on) – nie trzeba będzie używać blatu. Pamiętajcie, że samolotowe toalety są maleńkie, a pod koniec długich lotów ich czystość bywa różna, więc zabierzcie tam ze sobą jedynie to, co niezbędnie potrzebne.

13. Dzieciom do lat 2 nie przysługuje miejsce siedzące oraz posiłek. Możecie jednak zabrać na pokład wszystko, czego potrzebujecie. Na czas lotu proponuję nie zrzymać się na wielkie korporacje – owoce i obiadki w torebeczkach (takie, które można wyciskać bezpośrednio do buzi) zmniejszają ryzyko zabrudzenia połowy samolotu. U nas sprawdziły się także banany, jajka na twardo, awokado (w drodze powrotnej) i zwykłe bułki.

14. Nosidło to bardzo przydatna rzecz podczas długiego lotu – możecie uspokoić w nim dziecko lub zająć je spacerem, gdy zaczyna się nudzić. Jeśli podróżujecie sami – daje wam dodatkową parę rąk.

15. Najbardziej newralgiczne momenty lotu to start i lądowanie. To wtedy dzieci najczęściej rozdzierają się w niebogłosy. Zadbajcie więc o to, żeby dzieci (i wy sami) nie miały wtedy zatkanych nosków – zmiana wysokości z katarem jest bardzo bolesna – na nic zdadzą się wszystkie sztuczki. Chusteczki i krople do nosa to obowiązkowe wyposażenie bagażu podręcznego.

16. Przy zmianie wysokości zatykają się uszy. Dorośli instynktownie przełykają ślinę, ale dzieci mogą na to nie wpaść. Dlatego na czas startu i lądowania możecie dać dzieciom żelki, cukierki, picie, cokolwiek sprawi, że będą często przełykać ślinę. Najmłodsze dzieci można po prostu przystawić do piersi, co ma jeszcze dodatkową funkcję kojącą:).

17. Wrogiem numer dwa jest nuda i do tego trzeba się przygotować zawczasu. Sprawdzają się małe, nowe zabawki, jak najbardziej wielofunkcyjne i niebrudzące. U nas hitem był znikopis i kolorowe klocki, które można też nawlekać na sznurek. Wieść gminna niesie, że sprawdzają się też książeczki z naklejkami, ale ja jakoś tego nie kupuję (dosłownie i w przenośni). Trzeba się też wykazać strategią – stopniujcie napięcie:) Pamiętajcie też, że najfajniejsze zabawki dla dzieci to wcale nie są zabawki, więc im bardziej jesteście kreatywni tym lepiej. Dla Was.

18. Dzieci są różne i to Wy najlepiej znacie swój egzemplarz. Jedne zasną w momencie odpalenia silników, inne podniecone zmianą okoliczności będą brykać aż padną, a padną dopiero w hotelu. I to jest powód, dla którego warto przygotować się na różne scenariusze.

Mam nadzieję, że ten tekst przyda się komuś, kto planuje samolotową podróż z maleńkim dzieckiem. Jeśli znacie kogoś takiego, nie wahajcie się – podajcie dalej!

Nie ma co ściemniać – będziecie zmęczeni, ale jeśli Was to pocieszy – będziecie dużo bardziej zmęczeni niż Wasze dzieci.

Jedno jest pewne – podróż samolotowa, nawet najdłuższa, jest do wytrzymania i strach przed nią nie powinien być powodem, dla którego nie podróżuje się małymi dziećmi.

IMG_1052Jeśli macie swoje pomysły na przetrwanie lotu z małymi dziećmi – podzielcie się nimi w komentarzach pod tekstem. Zapraszam również na nasz fan page na fejsbuku oraz na nasz profil instagramowy. Internet tu wieje różnie, więc różnymi kanałami dzielimy się newsami i słońcem. Hasta luego!

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s