Prawdziwa podróż to ruch. Sintra, Cabo da Roca i Cascais w jeden dzień

Zbliżając się do końca lizbońskich opowieści chciałabym podzielić się z Wami wspomnieniem jednego z moich ulubionych momentów tamtej podróży. Dzięki wskazówkom Julki wybrałam się na jednodniową wycieczkę do Sintry i Cabo da Roca, przy okazji odwiedzając nadmorskie Cascais. Dlaczego o tym wspominam i jak to się stało, że wycieczka do disneylandu dla dorosłych tak bardzo zapadła mi w pamięć?

Myślę, że stało się tak dlatego, że zawierała w sobie element trasy, ruchu, jazdy w nieznane. Postawiła mnie w konieczności dostosowania się do rozkładów i dała możliwość obserwacji zmieniających się krajobrazów i obcowania ze zwykłymi, ale zupełnie mi obcymi ludźmi. Na chwilę, na moment właśnie pojawił się ten rzadki dreszcz podniecenia przemieszczaniem. To była właściwie jedyna namiastka Podróży, przez duże “P”, którą miałam nadzieję odnaleźć wyjeżdżając wtedy z domu.

Tymczasem podczas pobytu w Lizbonie było mi bardzo dobrze i domowo – odwiedzałam długo niewidzianą przyjaciółkę, z którą spędzałam leniwe poranki w domowej kuchni, po czym wyruszałam na niespieszne zwiedzanie miasta zaopatrzona w dokładne wskazówki jak i gdzie mam dotrzeć. Bo musicie wiedzieć, że Julia jest przewodnikiem i zna Lizbonę jak własną kieszeń i dla każdego jest w stanie skroić taki plan i takie ścieżki, które zaspokoją jego ciekawość świata. Dostawałam więc wszystkie wskazówki na tacy. Byłam jak leniwy, najedzony kot, który od czasu do czasu wyruszał na polowanie małych przewidywalnych przygód. Wyjątkiem był właśnie dzień, w którym wsiadłam w pociąg i pojechałam na zachód. Ten dzień obudził uśpione macierzyństwem podróżnicze namiętności. Przed Państwem przepis na jednodniową wycieczkę:

Sintra – Cabo da Roca – Cascais DIY

Zaczynamy na stacji Rossio w Lizbonie. Stamtąd regularnie kursują pociągi do Sintry. Kupujemy bilet w jedną stronę (można to zrobić w automatach). Przy okazji: na parterze stacji jest Starbucks, gdzie po zakupie czegolowiek na paragonie dostajecie kod do WiFi – ja wiem, że to zaraz będzie zbędny news, jednak do tego czasu, może się komuś przyda.

IMG_2917Sama Sintra przypomina kurorty uzdrowiskowe z XIX powieści – domy zdrojowe, cukiernie, wille w pięknych ogrodach. Otoczona jest pamiątkami po co bogatszych i bardziej ekscentrycznych kuracjuszach. Okolicy nie można jej jednak odmówić malowniczości i takiego właśnie “powieściowego” uroku.

Po opuszczeniu stacji kolejowej szukamy lokalnego autobusu, który podwozi nas na przykład do Zamku Maurów. Tam, w kasie, decydujemy jaki rodzaj biletu nas interesuje, bo dostępne są różne kombinacje zabytków – jak w makdonaldzie . Ja zdecydowałam się na zestaw podstawowy, czyli Zamek Maurów i Pałac Narodowego Pena.  Polecam skorzystanie z tej kasy, bo jest dużo mniej oblegana niż np. kasa przy wejściu do Pałacu Narodów. Wejście i wyjście z Zamku Maurów znajduje się nieopodal wspomnianej kasy, natomiast wejście do parku otaczającego Pałac Narodowy znajduje się dwa przystanki dalej (można tam podjechać tym samym autobusem).

By dostać się do Pałacu trzeba przejść przez park. Tras jest wiele, a już sam park wart jest odwiedzin. Ja szłam na wyczucie i dzięki temu miałam okazję spacerować samotnie, mimo wielkich tłumów odwiedzających to miejsce. W samym pałacu największe wrażenie zrobiła na mnie chaotyczne założenie architektoniczne i rozmach, z jakim dążono do przyjemności, bo była to letnia rezydencja rodziny królewskiej.

IMG_2923
Na zdjęciu widoczny jest pałac Quinta da Regaleira nazywana świątynią portugalskiej wiedzy tajemnej. To tu Roman Polański kręcił „Dziewiąte wrota”.

IMG_2926

IMG_2932

IMG_2934IMG_1757 IMG_1762 IMG_1763

IMG_2948 IMG_2939 IMG_1755 IMG_2952 IMG_2949 IMG_2953

Niezależnie od trasy jaką obierzecie, po powrocie na stację kolejową musicie odnaleźć przystanek autobusu numer 403 jadącego na Cabo da Roca. Przystanek znajduje się w głębi ulicy, po tej samej stronie co wejście na stację. W 2014 roku autobusy odjeżdżały co godzinę. Cabo da Roca nie przegapicie, bo niemal wszyscy tam wysiadają. Kolejny autobus tej samej linii zabierze Was w dalszą drogę, również po mniej więcej godzinie. To wystarczająco dużo czasu, żeby kontemplować ten najdalej na zachód wysunięty skrawek Europy.

IMG_1766

To samo 403 na kolejnym bilecie zabierze Was do nadmorskiej miejscowości Cascais. Nieopodal przystanku końcowego znajduje się stacja kolejowa, z której pociągiem, malowniczą nadmorską trasą dojedziecie z powrotem do Lizbony, na stację Cais do Sodré.IMG_1772IMG_1773IMG_1774

Na dziś to wszystko. Pozostałe części wspomnień możecie znaleźć tu [klik], tu [klik] i tu [klik]. W zanadrzu mam jeszcze tylko kilka smakowitych zdjęć, a potem… nowe!!!

Jeśli wybieracie się do Lizbony, a jesteście typem podróżnika dociekliwego, to z całego serca polecam Wam Julię Wronikowską-Nunes, która jest profesjonalnym przewodnikiem, pracującym z rzadko spotykaną pasją. Możecie się nią skontaktować przez jej stronę internetową [KLIK!].

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s