Azjatycka zupa z kaczą piersią. Wersja nieortodoksyjna.

Jesień się zagęszcza, już niedługo w termometry zastuka zima, a w naszej spiżarni piętrzą się azjatyckie makarony. To oznacza, że nadszedł czas zup! W dodatku, wreszcie znaleźliśmy w Lublinie sklep naprawdę przyzwoicie zaopatrzony w produkty orientalne (o tym wkrótce, obiecuję), więc można było odświeżyć zapasy. Tak narodził się pomysł na zupę azjatycką.

Przepis, który dziś podam nie jest ortodoksyjny (niespodzianka!!). Wykorzystaliśmy to, co mieliśmy pod ręką, a efekt był na tyle dobry, że pozwolił na chwilę przenieść się w wyobraźni daleko daleko na wschód. Dlatego też postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na tę naszą, mazurową wersję.

Klasyczne noodle soups trzymają się pewnej zasady budowania dania: bazą jest wywar, który stanowi serce zupy. Najpierw w misce powinien znaleźć się podgrzany makaron, na makaronie układamy dodatki (np. kawałki mięsa, kapusty, jaja, kulki rybne, glony, grzyby, itd.). Całość zalewana jest rzeczonym wywarem. I to wszystko. My tym razem trochę improwizowaliśmy.

Pisząc “my” mam na myśli przede wszystkim mojego Mazura, który w naszym domu wiedzie prym w nocnym gotowaniu dla przyjemności. Repertuar Mazura jest imponujący i sama nie wiem, dlaczego nie został on jeszcze gwiazdą kulinarnych internetów. W przyszłości na pewno zaserwujemy więc coś bardziej klasycznego, tymczasem zapraszam na zupę azjatycką na szybko.

 

 

JPEG image-527ABA0C50A9-1

Azjatycka zupa z kaczą piersią.
Składniki na 4 porcje

Wywar:
Litr rosołu*
2 łyżki stołowe białej pasty miso**
kawałek imbiru wielkości kciuka
3, 4 ząbki czosnku

Marynata do piersi:
1 łyżeczka mirin
2 łyżeczki sosu hoisin
1 łyżeczka sosu rybnego

Wkład:
podwójna pierś z kaczki
200 gram żółtego makaronu chińskiego
garść suchych grzybów mun
garść suchych glonów wakame
2 garście kapusty włoskiej***
2 jajka
szczypiorek

Zaczynamy od kaczki. Piersi myjemy, osuszamy. Skórę nacinamy w kratkę. Dlaczego? Skóra jest bardzo tłusta i będziemy chcieli ten tłuszcz wytopić, przed upieczeniem piersi, a nacinanie nam to bardzo ułatwi.
Łączymy składniki marynaty i wkładamy do niej pierś. Może być na godzinę, może być na całą noc. Trzymamy się zasady, że im dłużej tym lepiej, ale nie zawsze jest na to czas, prawda?

W międzyczasie przygotowujemy dodatki. Jeśli jesteście nowicjuszami w kategorii wieloskładnikowej kuchni azjatyckiej możecie to zrobić mniej więcej w podanej przeze mnie kolejności, żeby przygotowanie zupy Was nie wystraszyło ilością koniecznych do wykonania czynności :)

Grzyby mun zalewamy w miseczce wrzątkiem.
Glony wsypujemy do miseczki mniej więcej trzy razy większej niż ich objętość – uwaga, rosną jak makaron! Zalewamy zimną wodą.
Szczypiorek siekamy. Jeśli jesteśmy w nastroju, to diagonalnie, a jeśli nie – po prostu, siekamy.
Jajka gotujemy na miękko z tendencją do półmiękko (czyli ok 6 minut od włożenia na wrzątek).
Imbir i czosnek obieramy i kroimy w cieniutkie plasterki.
Kapustę grubo siekamy.
Glony i grzyby porządnie odsączamy, a grzyby kroimy w cieniutkie paseczki.

Zabieramy się za kaczkę. Zaczynamy od wysmażenia skórki. W tym celu kładziemy obie piersi na patelni, skórą do dołu. Na średnim ogniu cierpliwie wytapiamy. Piersi można obciążyć, np. talerzykiem, na którym dodatkowo kładziemy moździerz. Brzmi karkołomnie, ale u mnie to się sprawdza. Wytapianie może zająć nawet do 10 minut, ale warto! Następnie odwracamy na drugą stronę i smażymy jeszcze 5, 6 minut, lub odrobinę dłużej, jeśli nie jesteśmy fanami krwistego mięsa.
Po usmażeniu kaczkę odkładamy na deskę i pozwalamy jej odetchnąć.

Można zająć się wywarem. Łączymy wszystkie jego składniki w garnku i doprowadzamy do wrzenia. Pod koniec dorzucamy kapustę, ale nie katujemy jej zbyt długo – chcemy, żeby zmiękła, a nie sflaczała.

Jeśli makaron jest już zimny, wkładamy go na metalowe sitko, które zanurzamy na 2 minuty w bulgoczącym wywarze. Po tym czasie sitko wraz z makaronem wyjmujemy, a makaron rozkładamy na przygotowane miseczki. Na makaronie układamy odsączone glony, grzyby, połówki jajek i pierś z kaczki pokrojoną w plasterki. Wywar doprowadzamy do wrzenia i wlewamy go delikatnie do przygotowanych misek. Całość posypujemy szczypiorkiem, i to wszystko. Pożywna, sycąca i rozgrzewająca zupa azjatycka gotowa.

* prawda jest taka, że im mniej polski, czyli mniej selerowo pietruszkowo, listkolaurowo cebulopalony, tym lepiej, ale to, co chciałabym Wam przekazać, to to, że jeśli macie w lodowce słoik rosołu do mamy, to też możecie lecieć w stronę Azji
** pasty można dodać więcej lub mniej, trzeba sobie próbować. Jeśli zaś nie macie akurat białej miso, a macie czerwoną – super – też zadziała. Świetny opis różnic między białą, a czerwoną pastą miso znalazłam tu: KLIK! 
*** jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Idealny byłby bok choy, ale w warzywniaku nie mieli ;)

Advertisements

4 myśli na temat “Azjatycka zupa z kaczą piersią. Wersja nieortodoksyjna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s