Kontrowersyjna ekstrawagancja.

Ostatnimi czasy temat macierzyństwa stał mi się bliski. Powoli zaczęło się wypełniać to, o czym mówiła mi kiedyś Mama: moje koleżanki, przyjaciółki oraz bliższe i dalsze znajome zgodnie z prawem serii, po kolei, spodziewają się potomstwa. No cóż, w końcu wiosna zbliża się wielkimi krokami, a Nowe Życie na wiosnę, to nic nadzwyczajnego : ).

Nadzwyczajne jest dla mnie natomiast, że dziewczyny, które na ogół znam od dzieciństwa, niezauważenie dla świata zewnętrznego przekroczyły granicę dorosłości. Nazdwyczajne będą te dzieci, które już mniej lub bardziej niedługo urodzą Nadzwyczajne Kobiety.

Jestem bowiem przekonana o absolutnej Nadzwyczajności cudu macierzyństwa.  Aż mam ochotę pisać te wszytskie wyrazy wielkimi literami.

Dlatego wiadomość o eksperymencie Daniela Angerera, właściciela i szefa kuchni nowojorskiej restauracji Klee mocno mną poturbowała. Otóż Angerer na swoim blogu, który jest poniekąd blogiem jego restauracji, umieścił opracowany przez siebie przepis na…ser zrobiony z mleka matki karmiącej. A konkretnie: mleka matki karmiącej jego córeczkę…

Na swoim blogu opisuje jak ten szalony pomysł wpadł mu do głowy. Córeczka ma 4 tygodnie, a zamrażalnik szczęśliwych rodziców nie może pomieśić już więcej porcji odprowadzanego mleka matki. Para rozważa oddanie części mleka do specjalnego banku, który wspiera np. noworodki na Haiti, lecz proces akceptacji jest bardzo długi, mleka nie ma już gdzie odkładać, a wyrzucanie go wydaje się rodzicom niepotrzebnym trwonieniem dobra.

Angerer wpadł więc na pomysł przetworzenia mleka na ser, co mu się udało, więc zamieścił w internecie przepis oraz kilka propozycji podania. Między innymi ser oprószony suszonymi mielonymi prawdziwkami, czy ser toczony w pestkach dyni podany na galaretce winogronowej.

„Wolnoć Tomku w swoim domku” powiecie. I tu się zgodzę. Jednak nasz bohater na końcu wpisu zachęca swoich czytelników, a więc i klientów restauracji do spróbowania jego, a raczej „jej”, sera. I to właśnie wydaje mi się grubą przesadą. Wydaje mi się, że w ten sposób przekroczone zostały granice intymności, delikatności cudu macierzyństwa, który jest bardzo osobisty.

Z ciekawości przeczytałam jednak komentarze jego czytelników i ze zdziwieniem stwierdziłam, że miażdżąca większość, to komentarze pozytywne, głownie od matek karmiących, które zastanawiały się, co zrobić z mlekiem, którego dzieci nie mogą „przejeść”.

Sama nie jestem matką, więc prawdopodobnie nie potrafię ocenić tej historii właściwie. Uczucia mam mocno mieszane, a to które kołacze najgłośniej, to to, że żyjemy w świecie, w którym chyba już wszytsko można sprzedać… tylko po co?

[zdjęcia pochodzą z bloga Daniela Angrera: www.danielangerer.com]

Reklamy

12 myśli na temat “Kontrowersyjna ekstrawagancja.

  1. Bez względu na ocenę moralną w kwestii: „wypada, czy nie wypada tak trwonić intymność”, przyznasz, że pomysł ciekawy. Już widzę oczami wyobraźni zastępy karmiących matek robiące ser ;)))

    Polubienie

  2. Przyznam. I nawet jakoś potrafię sobie wyobrazić, że robię to w domu. w którymś komentarzy pod wpisem na blogu DA jakaś matka podziękowała mu, bo chciała zacząć urozmaicać dietę malucha, a to wydaje się być niezłym startem.

    Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić natomiast, że wchodzę do restauracji i zamawiam przekąskę z mleka narzeczonej szefa kuchni (która, jak wyczytałam, również tam pracuje)

    Polubienie

    1. Wyczytałam, że smak zbliżony jest do mleka krowiego. A czy da się wyczuć różnicę? Możnaby podywagować – dziecko, „nieskażone” innymi smakami, na pewno jest w stanie wyczuć różnicę… ja bym chyba przy dziecku rozważania zakończyła :)

      Polubienie

  3. No cóż, dawniej taka obdarzona pokarmem kobieta przystawiała do piersi oprócz swego, jeszcze cudze dziecko; często za odpłatnością. Więc: nic nowego pod słońcem ;)
    Moje odczucia zw. z tym serkiem są jednak zupełnie inne: obrzydzenie. Sama się sobie dziwię, ale wydzielina ciała innego człowieka jest dla mnie wstrętna. Wiem, jestem niepoprawna politycznie…

    Polubienie

    1. A wydzielina robiącej pod siebie krowy to jest jak najbardziej mniam mniam? ;). Czytałam u kogoś na blogu przepis na cynamonową kaszkę na mleku matki, więc czemu nie serek na maminym mleku dla malucha? Ze sprzedażą w restauracji – dość kontrowersyjnie, ale skoro ludzie jedzą zwierzęce mózgi, to mleko kobiece to przy tym pikuś ;).

      Polubienie

      1. No święta Twoja racja z tą krową, ale brzydzę się jej znacznie mniej niż człowieka :(
        Przez ten temat – chyba – śniło mi się dzisiaj, że jestem świadkiem uboju świni i mam ochotę zostać wegetarianką (na jawie jestem bardzo mięsożerna).

        Polubienie

  4. Odkąd mieszkam w Irlandii Północnej dwa razy widziałam matki karmiące piersią publicznie. Karmienie piersią jest tu, niestety, uważana za jakąś czynność pierwotną, niegodną współczesnej kobiety. Jeśli ser z mleka kobiecego wywołuje sensacje w Polsce, w kraju, w którym karmienie piersią jest uważane za naturalne i najlepsze dla dziecka, wyobraźcie sobie jakie oburzenie i wstręt musi wywoływać w krajach takich jak IP. Powiem jeszcze jedno: nic co ludzkie nie jest mi obce, ale … ser to drobna przesada.

    Polubienie

  5. Ciekawe czy czytelniczki równie zagorzale piałyby z zachwytu gdyby później okazało się, że rzeczony ser nie pochodził od matki acz od kipiącego miłością ojca…

    Polubienie

    1. Zachęcam do czytania ze zrozumieniem :) Osoby, które wypowiedziały się powyżej bynajmniej „zagorzale” nie „pieją z zachwytu”, natomiast pozytywne komentarze na blogu AD dotyczą głównie domowego wykorzystania mleka. A w domu do …garnków nikt nikomu nie zagląda :)

      Wolałabym również utrzymać dyskusję na tym konkretnym blogu na pewnym poziomie – ograniczmy się więc może do kulinarów, shall we?
      Bez urazy, oczywiście :)

      Polubienie

  6. Hmm, nie wiem, jak jest w IP, ale na południu Anglii publiczne karmienie piersią jest wg moich obserwacji bardziej powszechne, niż w Polsce, zauważyła to też moja mama. W przewodniku mojego miasta (niedużego) np można znaleźć listę miejsc „przyjaznych karmiącym matkom”, coraz więcej kafejek oferuje też podgrzanie butelki dla osób karmiących butelką- bardzo wątpię, by taka lista była w jakimś mieście w Pl.
    W UK są też „banki mleka” – kobiety, które odciągąją swoje mleko i mrożą je, a nie zdołają wykorzystać, mogą je oddać za pośrednictwem takiego banku innym kobietom lub dla niemowląt porzuconych.
    A ser – no cóż, są tacy, co jedzą placentę, ser jest znacznie mniej kontrowersyjny i nie dziwię się pozytywnym komentarzom.

    Polubienie

  7. heh, to chyba taki skutek uboczny szeroko zakrojonej akcji popularyzacji karmienia piersia, skadinad pozytecznej aczkolwiek zbyt przesadzonej i wpedzajacej w kompleksy i depresje matki ktore karmic nie moga…
    ale nie o tym mowa… smarujemy sie kremami zawierajacymi lozysko, mozemy jes i ser z mleka kobiecego, juz widze te zastepy matek podtrzymujacych laktacje w celach zarobkowych
    ja bym nie zamowila, ale mnie to nie brzydzi, a pomysl serka dla dziecka bardzo mi sie podoba
    jestem matka i karmilam piersia ale nie odbieram tego jako „przekroczenia granic intymności, delikatności cudu macierzyństwa, który jest bardzo osobisty” no chyba ze tej pani, ktora uzyczyla mleka, ale skoro uzyczyla to chyba tez nie ma takich odczuc…
    generalnie – ciekawa ciekawostka

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s