Zupa rybna. Najprostsza!

Po kilku wpisach ‚teoretycznych’ przyszedł czas na przepis. Dziś zupa rybna, którą nauczyła mnie robić moja Mama. Jest ekstremalnie łatwa w przygotowaniu i nie wyobrażam sobie, jak dałoby się ją zespsuć. Jedyną kuchenną umiejętnością, a raczej darem bożym potrzebnym do jej wykonania jest odrobina cierpliwości przy obieraniu makreli z ości.

Składniki są trzy (plus 4 przyprawowe). Smak jest głęboki, pełny, zupa – rozgrzewająca i sycąca. Zachwalać już chyba więcej nie muszę, więc przejdźmy do konkretów.

Składniki:

Makrela wędzona – sztuka jedna

Marchew – jedna spora sztuka

Cebula – jedna spora sztuka/2,3 mniejsze

Do dosmaczenia: sól, pieprz, listek laurowy/ ziele angielskie (chociaż w wersji ekstremalnej, jeśli nie ma tych składników, to zupa i tak będzie bombowa!)

Do rozpoczęcia: łyżka oleju/ oliwy/ masła

Do wykończenia: kawałki cytryny i posiekana pietruszka

Wykonanie:

Cebulę kroimy w kostkę, małą, ale nie na miazgę! Marchew na plasterki, lub półplasterki, jeśli jest sporsza. Wrzucamy to na oliwę i podmażamy. Następnie zalewamy niewielką ilością wody, wrzucamy listek oraz ziele i pozwalamy się temu paprolić do momentu, w którym marchewka jest miękka.

Kiedy to nastąpi, dodajemy więcej wody i obraną z ości, począstkowaną siłą rzeczy makrelę. Delikatnie, na małym ogniu pozwlalamy się smakom łączyć przez jakieś 5 minut (jak będzie dłużej – absolutnie nic się nie stanie). Marchewka oddaje słodycz, cebula miękkość, makrela słoność, rybność i wędzoność.

Podając dodajemy posiekaną pietruszką i cytrynę – ja kroję na cząstki i kładę obok miski, aby każdy mógł sobie samodzielnie wcisnąć.

Et voila!

Advertisements

11 myśli na temat “Zupa rybna. Najprostsza!

  1. ostatnio chodzi za mną ryba tylko jeszcze nie wiedziałam która – w sklepie gapiłam sie na łososia potem na jakies mrożonki ale ślina nie pociekła więc może to ma być tłusta i gruba makrela (o już mi cieknie :)) – a przy okazji uwielbiam Twojego bloga i dzieki niemu znowu zaczelam się bawić w gotowanie – dzisiaj zupa chlebowa Jamiego Oliviera (chleb od Kuźmiuka) + tort orzechowo migdałowy (ribollita Jamiego jest prostsza od r. Tessy Capponi obie są świetne) a tydzień temu minestrone też od Jamiego – cudownie rozgrzewa. pozdrowionka :))

    Lubię to

    1. Witam :) można zrobić próbkę jednoporcjową, tylko z części ryby, kawałka marchewki i kawałka cebuli. lepiej żeby była esencjonalna (do ewentualnego rozwodnienia) niż lurowata. Jeśli tylko lubisz wędzoną makrelę,zachęcam do ekperymentu:) Pzodrawiam i zapraszam do lektury :)

      Lubię to

  2. hej ! pokusilam sie dzis o te zupke i musze przyznac ze rewelka ;) taka ina jest, takie sie jada w restauracjach a nie w domu;) naprawde polecam innym a Tobie dziekuje za przepis!! pozdrawiam goraco :)

    Lubię to

  3. Oj, ale się długo łamałem. Bo to i makrela na ciepło i przepis prymitywny. Ani się człowiek nie narobi, ani nie pochwali. I za te moje stereotypowe myślenie przepraszam. Wszystkim smakowało a jak ma się 25 minut na zrobienie obiadu, to nie ma nic lepszego. /aiki102/

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s