Przygody z Chlebami.

Od pierwszych chlebowych wpisów minęly dwa tygodnie i pięć chlebów. Każdy z nich inny, każdy lepszy, smaczniejszy, robiony z większą wprawą i spokojem. Prawdą jest, że chleb  pszenny wypiekany z tego przepisu najlepszy jest zaraz po ostudzeniu. Nie jest to jednak problem, bo Chleb znika prędko, a jeśli nie – potem doskonale nadaje się na grzanki czy bruschetty.

Czwarty Chleb z Orzechami

Dziś chciałam pokazać wam mój Czwarty. Widać w nim wielkie piękne dziury (ich uroda jest oczywiście kwestią gustu : ) i… orzechy włoskie, które postanowiłam wykorzystywać gdzie się da, bo w tym roku Orzech Nad Jeziorem obrodził aż nadto. W roli dodatku sprawdziły się fenomenalnie. Są jędrne, tłuste, a ich orzechowy smak tak jakby się skoncentrował.

Czwarty Chleb z Orzechami po przekrojeniu

Przepis nieco zmodyfikowałam. Dodaję coraz mniej drożdży (oczywiście lubelskich : ) !); skracam czas dopiekania bez pokrywki, kombinuję co by tu jeszcze dodać, aby wzbogacić smak Chleba. W przyszłym tygodniu wybieram się po zapas przeróżnych mąk i zacznę eksperymenty z zakwasem. Tymczasem przed Państwem: Chleb Czwarty z Orzechami!

Advertisements

6 myśli na temat “Przygody z Chlebami.

  1. Jak bedziesz miala zakwas to dopiero bedzie pieczenie! Uwielbiam chleb z orzechami wloskimi – tu w NY to tylko moge pomarzyc o wspanialym orzechowym drzewie. A dziury nadaja chlebom pszennym nieodpartego uroku.

    Lubię to

  2. Zdjęcia Twoich wypieków wywołują u mnie silne pragnienie powrotu do kraju:) Pieczenie chleba jawi mi sie jako niezwykle szlachetna czynność. To już nie jest sztuka kulinarna tylko jakiś alchemiczny rytuał. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów ;)

    Lubię to

  3. Kochana Lu,
    po pierwsze primo wspaniały jest ten blog!!! łączę wyrazy największego uznania. ja wciąż jestem okropnym leniuszkiem i moje postanowienie noworoczne o blogu się już pewnie nie spełni. po drugie primo łączę się w miłości do wypieku chleba :) u mnie wynikło raczej z rozczarowania ta sklepową watą nazywaną tutaj szumnie chlebem. po trzecie primo ja zaczęłam eksperymenty z zakwasem, trochę jest z tym zachodu, ale nie staram sie zwariować. nic nie przebije jednej Pani z mojej pracy, która wstaje o 3 rano żeby np dokarmić ten zakwas, bo 3 godziny później jest już niedobry :D pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i do zobaczenia na wiosnę :)

    Lubię to

    1. Hej Karolajna!
      Bardzo się cieszę, że Ci się u mnie podoba. Ja zawiesiłam eksperymenty zakwasowe, ze względu na temperaturę u siebie w domu. Jest po prostu za zimno, a ciepło w kuchni jest za bardzo nieregularne, żeby zakwas mógł sobie spokojnie dojrzec…Jedyna nadzieja w jakim życzliwym zakwasoposiadaczu, że się podzieli :) Gdybyś była bliżej, uśmiechałabym się znacząco :)
      Pozdrawiam serdedznie.
      Wpadaj tu jak najczęściej i nie wzbraniaj się przed obszernym komentowaniem :)

      Lubię to

  4. CUDOWNY CHLEB ,z własnego wypieku wyjada się do ostatniego okruszka, kiedyś dla przedłużenia świeżości dodawano, podobno, mączki z czeremchy.
    Chleb nie pleśniał miesiącami..bez sztucznych konserwantów.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s